Japonia potrafi być niesamowita, cudowna, ale nie możemy być bezkrytyczni. Choć i my mieliśmy etap zachłyśnięcia się tym krajem, szczególnie w sferze kulinarnej. Jednego możemy być pewni: ryżu jada się tam na kilogramy, nawet do pierożków i na śniadanie. Udało Wam się zaprzyjaźnić z japońską rodziną, a to rzadkość. Być kobietą i wreszcie zwariować - Ebook written by Katarzyna Miller. Read this book using Google Play Books app on your PC, android, iOS devices. Download for offline reading, highlight, bookmark or take notes while you read Być kobietą i wreszcie zwariować. Jak już wspomniałam, "Być w ciąży i (nie)zwariować" to nietypowy poradnik. Chociażby z tego względu, że znajdziecie tu więcej ilustracji niż samego tekstu. Książka ta składa się w głównej mierze z zadań, które mają umilić czas kobiecie w ciąży, a przy okazji poprawić jej humor. Jeszcze gorszym pomysłem jest ignorowanie oczywistych sygnałów ostrzegawczych, takich jak chorobliwa zazdrość, awantury czy przemoc. Jeśli ktoś raz nas uderzył, nie ryzykujmy, że zrobi to ponownie. Niezależnie od tego, jak bardzo jesteśmy w nim zakochani. Aby nie zwariować z miłości, potrzebujemy w swoim życiu właściwych proporcji. Wydarzeniem branżowym mijającego lata było dla mnie spotkanie, które na początku lipca zorganizowaliśmy w 7N, mające tytuł: „Jak być rekruterem IT i nie zwariować”. Jego pomysł Jak być kobietą szczęśliwą? Jak być pewną siebie? Jak nie być ofiarą? Takie pytania zadaje sobie wiele współczesnych kobiet. Bo nie jest łatwo być kobietą w świecie, w którym ciągle jeszcze mężczyźni mają przewagę. W świecie, w którym nadal utrzymuje się wyraźny podział na to, co męskie, i na to, co kobiece. Dziwne, że podział ten jest mocniejszy w życiu Przestań myśleć swoim penisem. 4. Dąż do różnorodności. 5. Porozmawiaj ze swoim partnerem. 1. Zapomnij o tym, co widziałeś w porno. Pierwsza zasada dobrego kochanka brzmi: zapomnij o wszystkim, czego uczą filmy porno. Nie, samo porno jest przydatne, jeśli jest wspólną rozgrzewką z partnerem przed główną grą. idanmM. Strach przed powrotem do zawodowych obowiązków po dłuższej przerwie i nauka organizowania swojego nowego życia – to tylko niektóre przeciwności, z którymi muszą się zmierzyć kobiety, które po urodzeniu dziecka zamierzają wrócić do pracy w branży marketingowej. Dla młodych mam niezwykle ważne jest wsparcie koleżanek z branży – tych które doradzą, popchną do przodu i wesprą dobrym słowem. O swoich doświadczeniach opowiadają nam: Małgorzata Jeziórska z Wavemaker, Żanetta Madaj z Garden of Words, Agata Siporska z Jet Line, Joanna Bosakirska z Media Direction OMD, Danuta Godłoza z Plej, Sylwia Kaczorowska z agencji Ancymony, Julia Kałużyńska z Bluerank, Irena Zobniów z Insightland, Anna Żylińska z e-point SA. Małgorzata Jeziórskabusiness communications director w Wavemaker „- Śpij, kiedy dziecko śpi!- Tak, a gotować i sprzątać będę wtedy, kiedy ono też będzie gotować i sprzątać…”Tak zwykłam odpowiadać na wszelkie „złote rady”, które podrzucano mi jako świeżo upieczonej młodej mamie. Dlatego teraz rad ‘sensu stricto’ dawać się nie odważę, ale pozwolę sobie – z okazji Dnia Matki – złożyć życzenia. Mamom życzę, aby po powrocie do pracy były pewne swojej wartości jako pracownika. Żeby uwierzyły, że nawet roczna przerwa w pracy to nie wyrwa w życiorysie, że wiedza nie wyparowała im bezpowrotnie z głowy, a one nie cofnęły się w rozwoju do poziomu swojego „bąbelka” ;). Wiedzę merytoryczną da się relatywnie szybko uzupełnić, w przeciwieństwie do wielu miękkich kompetencji, które zdobywamy jako matki, a których nie da się w takim stopniu wyćwiczyć nawet na najlepszych szkoleniach teoretycznych. Macierzyństwo wyposaża nas w zestaw bardzo przydatnych umiejętności w naszej branży, chociażby takich jak: planowanie i organizacja, zarządzanie czasem, multitasking, umiejętności negocjacyjne i mediacyjne, komunikacja i wywieranie wpływu, niespotykane wręcz pokłady cierpliwości. Nie twierdzę, że każda z nas z automatu posiadła wszystkie te cechy na raz, ale idę o zakład, że chociaż jedna z tych cech jest Waszą nowo odkrytą „super-mocą” – sięgajcie więc po nią także w pracy! Tatom życzę, aby częściej korzystali z możliwości wzięcia urlopu „tacierzyńskiego”. Oprócz jedynej w swoim rodzaju szansy na spędzenie tego wyjątkowego czasu z dzieckiem, możecie wesprzeć swoje partnerki i pośrednio zadbać o ich karierę zawodową. A w długofalowej perspektywie – przyczynić się do przełamywania stereotypów i wyrównywania szans na rynku pracy dla wszystkich kobiet, w konsekwencji za parę lat – także dla Waszych córek… Pracodawcom życzę, aby porzucili stereotypowe skojarzenie, że „młoda mama = wieczne L4”, tylko dostrzegli wyjątkowy potencjał matek. I nie chodzi tu tylko o wspomniany przeze mnie wcześniej wyjątkowy zestaw miękkich kompetencji. Trudno bowiem znaleźć pracownika równie skutecznie opierającego się pokusom „ploteczek przy kawie”, a skupionego na pracy i realizacji zadań w sposób jak najszybszy, czy równie zmotywowanego do poszukiwania jak najefektywniejszego sposobu wykonania zadania. W aktualnej sytuacji, wszystkim – niezależnie czy są rodzicami, czy nie – życzę po prostu zdrowia i szybkiego powrotu do normalności. Niech nowa rzeczywistość i doświadczenia pracy zdalnej przekują się dla wszystkich w nowe pozytywne możliwości zawodowe i prywatne. Żanetta MadajCSR & corporate account director, Garden of Words Nasza branża jest trudna dla mam – wymagająca i nieprzewidywalna. Nigdy nie wiadomo, kiedy przyjdzie kryzys (pewne jest tylko to, że będzie to w piątek o :)). Wszystkim mamom/przyszłym mamom z branży bym poleciła przede wszystkim słuchać siebie. To od nas powinno zależeć, kiedy i jak wrócimy po macierzyńskim do pracy. Ja, mama dwójki małych dzieci (czterolatka i półtorarocznej córki), wróciłam praktycznie od razu. Ani przez chwilę nie żałowałam szybkiego powrotu, ale tylko dlatego, że to była moja decyzja. Firma dała mi pełną swobodę – pracy w elastycznych godzina, w niepełnym wymiarze i oczywiście zdalnie. Wszyscy wiedzieli, że wrócę dość szybko, ale nikt (nawet ja) nie spodziewał się, że zasiądę do służbowego maila po 30 dniach. Akurat ja tego potrzebowałam, możliwość oderwania się na chwilę myślami od pieluch była mi potrzebna. Wiele osób patrzyło na mnie negatywnie z tego powodu. Myślę, że za rzadko mówi się głośno o tym, że można spełniać się jako rodzic, a jednocześnie nie rezygnować z pracy, nie zatrzymywać się, a jedynie zwolnić nieco zawodowe obroty. Praca nie musi stać w opozycji do dobrego macierzyństwa. Ludzie wokoło mają radę na wszystko – powinnaś szybko wrócić do pracy/powinnaś zostać dłużej z dzieckiem, kąp często/kąp rzadko itp. Jednak tylko świadomie podejmując decyzję można być najlepsza wersją samej siebie jako matki. Nie sfrustrowanej, robiącej coś wbrew własnej woli, tylko po to, by zadowolić ambicje innych. Warto dobrze zastanowić się przed pójściem na macierzyńskie i ustalić zasady powrotu do pracy, jednak zostawić sobie furtkę (tak na wszelki wypadek). Może być tak, że dziecko zmieni całkowicie świat i młoda mama deklarująca szybki powrót do pracy będzie chciała zostać w domu dużo dłużej niż zakładała, lub (jak ja) będzie potrzebowała wrócić wcześniej… Niezależnie od tego, jak długo mama będzie przebywać na macierzyńskim, powrót będzie bardzo stresujący. Dobrym sposobem na odnalezienie się na początku jest praca na część etatu, elastyczne godziny złagodzą szok u mamy i dziecka i pozwolą łatwiej odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Agata Siporskadział inwestycji w Jet Line, w którym odpowiada za ogólnopolską sieć cyfrowych nośników MORE Kiedy wszystkie trzy: moja córka, moja praca i ja jesteśmy spokojne i zadowolone? Jestem bardzo towarzyska, uwielbiam przebywać wśród ludzi, praca zawsze sprawiała mi przyjemność. Decyzja o dziecku = przerwie w pracy zawodowej – była świadoma i zaplanowana. Jestem mamą Oliwki od 3,5 roku. Wróciłam do pracy, gdy Oliwka miała niewiele ponad rok, a ja – miałam ogromne wsparcie teściów. Najbardziej bałam się tego, czy czegoś nie przegapię, bo ten mały człowiek zmieniał się każdego dnia. Bardzo nie chciałam nic stracić. Czy pierwsze słowo usłyszy Babcia, czy ja? Czy Oliwia zrobi pierwszy krok przy mnie, czy dostanę filmik nagrany przez Dziadków? Czy nie będzie bardziej przywiązywała się do Dziadków niż do nas? Dziś wiem, że więź łącząca dziecko z rodzicami jest tak silna, że nawet wszystkie „pierwsze” momenty Oliwka zatrzymała dla mnie. Nie dowiadywałam się o nich z filmików czy rozmów telefonicznych, a doświadczałam ich osobiście. Uspokoiłam się: decyzja o powrocie do pracy była dobra. Jestem szczęśliwą mamą zdrowego szkraba i spełniam się zawodowo. Pełnia szczęścia! No i z tak naładowanymi bateriami, niedługo po powrocie do pracy postanowiłam… ją zmienić. Przyznaję, wszędzie słyszałam, że to szaleństwo! No bo małe dziecko, a tu nowe wyzwania, obowiązki. A to była kolejna dobra decyzja. Zmiana pracy, a właściwie powrót do znanego mi już otoczenia był strzałem w 10! Dostałam wielkie wsparcie na starcie w nowej – starej pracy. Ogromną wyrozumiałość i motywację, aby dać z siebie wszystko, kiedy jestem w pracy, a etat mamy zostaje w domu. Było mi łatwiej, bo niezwykle pomagali i pomagają nam moi Teściowie. Mój komfort pracy, spokój, że Oliwce nie dzieje się krzywda. To w wielkiej mierze ich zasługa, bardzo to doceniam. I tak pięknie płynął sobie czas aż do marca 2020 r., czyli pierwszego lockdownu. Mimo gotowości dziadków do dalszej pomocy, Oliwka została ze mną w domu. Lęk był ogromny, nie chcieliśmy narażać teściów, bo mój mąż codziennie chodził do pracy. I szczerze? Dopiero ta rzeczywistość zweryfikowała utopijne w teorii wizje. Okazało się, że godzenie pracy z opieką nad małym dzieckiem jest jakimś szaleństwem. Oliwka jest dzieckiem bardzo energicznym i nie była jeszcze na etapie zajmowania się zabawą – sama… Ona potrzebowała mnie, ja potrzebowałam skupić się na pracy, męża potrzebowała jego praca. Było, nazwijmy to, interesująco. A właściwie nie, nazwijmy to tak, jak było. Było bardzo ciężko. Minimalne zaangażowanie w ciągu dnia przeradzało się w nadrabianie na drugiej zmianie. Pracowałam, kiedy Oliwka spała lub wieczorem, kiedy zajmował się nią mąż. Więc z ogromną radością wróciłam do pracy w pierwszym możliwym terminie i do dziś staram się unikać pracy zdalnej. Kocham moje dziecko nad życie, ale pracować chcę poza domem, a w domu zajmować się domem. Wtedy wszystkie trzy: moja córka, moja praca i ja jesteśmy spokojne i zadowolone. Joanna Bosakirskachief business director, Media Direction OMD Możesz wszystko – tylko nie wszystko na raz Jak pogodzić „onlajny”, obiady, librusy, prace domowe z „nudzimisie”, „mogęchwilepograć”, „terazmamprzerwęchcecośzjeść”, „jużwszystkoodrobiłam/łem” z prezentacją strategii dla klienta? Dobre pytanie. Zadałam sobie je pewnie z 1 764 763 razy, milion spraw w tej samej chwili, myślisz, że znalazłam odpowiedź? Nope. Kiedyś myślałam – spokojnie Joanna, nie denerwuj się, udawaj, że nie słyszysz – ale to nie pomaga, ani na krótszą, ani na dłużą metę. ;) A już w ogóle od marca 2020 wszystko się zmieniło, nagle z moimi „zgredkami” utknęliśmy (tak, wiedzą, że tak na nich mówię) i spotkaliśmy się o 7 rano… w korytarzu. Hello, żadne nie wychodzi, nikt nie biega, szukając zeszytu od biologii, nie ma afery z powodu braku kluczyków do samochodu. Masakra, co teraz? Muszę to jakoś ogarnąć, pomyślałam. Potrzebuję kawy, potrzebuję ciszy, potrzebuje spokoju, ratunkuuuuuuu!!! Po pierwsze: Ja MATKA tu rządze from 9 to 5Moje obowiązki, jako matki, porównałam do tego, co robię na co dzień, do rodzina – mój w pracy nie ma zmiłuj – ma być pełna MAMA, Wy DZIECI, My LUDZIE. A że ludzie mają swoje potrzeby, zasługują także na przyjemności. Szczególnie matka zamknięta w domu z dziećmi. Jak znaleźć czas na pracę i na chwilę przyjemności? Czy w ogóle można to połączyć? Sure! Trochę trwało, zanim się siebie nauczyliśmy, zanim znaleźliśmy przestrzeń dla każdego, zanim nie ustaliliśmy pewnych reguł gry, zanim nie nauczyliśmy się, że każde z nas zasługuje na przyjemności, mama też. ;) Po drugie: Małe przyjemności to podstawaPrzyjemność przez lata była postrzegana jako coś niewłaściwego, może nawet niestosownego. Matka i przyjemność? Jaka przyjemność? Co to za fanaberia, a posiadanie dzieci, słodziutkich dzidziutków to nie jest największa przyjemność dla matki? Był kiedyś taki moment, że pomyślałam sobie, że skoro już jestem matką, to chyba w ogóle wolno mi mniej… Tak, jakbym przeszła do jakieś innej kategorii: matka = dzieci = troska = dom = odpowiedzialność poziom sto! Tak, jakby suma tych pojęć wykluczała przyjemność i skupienie uwagi, chociaż przez chwilę, na sobie. Może zabrzmi to brutalnie (wszyscy faceci teraz pewnie łapią za zszywacz, żeby rzucić w ekran ze złości), żeby być fajną mamą, żoną, kochanką, kobietą przede wszystkim trzeba myśleć o sobie w każdym aspekcie. W życiu każdej z Nas nic nie jest dane raz na zawsze, o wszystko na czym Ci zależy na pewno musiałaś walczyć. O poczucie szczęścia i spełnienia też musisz zawalczyć. Możecie pomyśleć teraz, sooo obvious, wiadomo, każdy to wie, co to za rada, ale jednak jakoś tak głupio dać sobie na to przyzwolenie. Łatwiej jest się zmęczyć, zachetać, zatyrać, smucić, nawet wzbudzić współczucie. Po trzecie: Matko Polko, bezwstydnico!Nie, nie, nie! Nie daj się, nie zgadzaj się na to, rozmawiaj sama ze sobą. Bądź egoistką, bezwstydną hedonistką. Jestem wielką fanką Sex and the City, a Samanta jest moją faworytką, dlatego w ślad za nią powtarzam i zachęcam do powtarzania Waszym bliskim za każdym razem, kiedy przyjdzie dzidziutek z prośbą, z czułością i uśmiechem #5 odpowiedzcie: I'm gonna say the one thing you aren't supposed to say. I love you... but I love me more. Zadowolona i szczęśliwa matka to spokojna, mądra i silna kobieta. Przypomnij sobie jaką jesteś fajną dziewczyną i codziennie znajdź czas, żeby tę „fajowość” podkręcać i pielęgnować. Córki, Matki, Teściowe – Wszystkiego najlepszego dzisiaj dla nas! Danuta Godłozahead of HR, Plej Powrót do pracy po urlopie macierzyńskim to chyba dla każdej mamy duży stres i niepewność. W naszej, tak bardzo dynamicznej branży, nierzadko wymagającej pracy projektowej w niestandardowych godzinach, zdaje się to jeszcze trudniejsze. Czy odnajdę się w nowym środowisku? Tak wiele zmieniło się od chwili, kiedy ostatni raz siedziałam przy swoim biurku, wielu nowych pracowników, czasem nowe biuro, nowy tryb pracy, nowy szef… Czy dam sobie radę? Przez wiele miesięcy byłam poza rynkiem, nie uczestniczyłam w bieżących projektach, moją głowę zajmowały inne obowiązki. Jak uda mi się pogodzić intensywną pracę z opieką nad nadal małym i wymagającym dzieckiem? Dochodzą trudne wybory: opiekunka, żłobek, babcia? Całkiem nowy plan dnia, konieczność zorganizowania sobie „życia” niejako na nowo… Która z nas nie zarwała kilku nocy, czy nawet tygodni przed powrotem do pracy, zmagając się z tymi pytaniami? Nie ma na nie oczywistej odpowiedzi. Sytuacja każdej z nas jest indywidualna. Są jednak 3 rzeczy, które z mojej perspektywy były kluczowe i decydujące o powodzeniu tego, nazwijmy to wprost, projektu powrotu do pracy w nowej roli: Matki Pracującej. Po pierwsze: wsparcie To oczywiste, że wsparcie partnera, rodziny ma tu ogromne znaczenie. Ale równie ważny jest zgrany zespół. Taki, z którym nie zerwało się kontaktu w czasie nieobecności w pracy, podtrzymując relacje i cały czas będąc mniej więcej na bieżąco z tym, co dzieje się w firmie. Ludzie, którzy nas przywitają po powrocie, wykażą się empatią i zrozumieniem dla naszych emocji i tego, że rzeczywiście trzeba będzie nas od nowa wdrożyć w pracę, okazać cierpliwość, osadzić w zespole, itp. Tu kluczową rolę odgrywa bezpośredni przełożony, team, do którego się wraca, ale i HR-y, które wraz z przełożonym planują powrót młodej mamy do pracy, a samej mamie dostarczają informacji, pomagają przejść przez formalności i są otwarte na jej decyzje. Po drugie: plan Czyli przemyślenie podziału obowiązków i logistyki związanej z opieką nad dzieckiem/dziećmi od momentu powrotu do pracy. Osobiście nie wyobrażam sobie powrotu do obowiązków służbowych przy zachowaniu dotychczasowych obowiązków przy dziecku, ponieważ moja praca wymaga ode mnie pełnego zaangażowania. Partner, który dzieli te obowiązki z Tobą, to skarb, ale nie zawsze taki podział jest możliwy, a czasem po prostu jest niewystarczający. Pomoc dziadków lub niani to dodatkowe rozwiązania, które warto przemyśleć, jeśli nie na co dzień, to przynajmniej w sytuacjach awaryjnych typu: nagły call z klientem po 17, spotkania rekrutacyjne w niestandardowych godzinach albo z drugiej strony: choroba dziecka, zamknięcie żłobka itp. Warto porozmawiać z szefem, co o tym myśli, na jaką pomoc i poziom zrozumienia możemy liczyć w takich sytuacjach. W Plej jesteśmy w tym obszarze szczególnie elastyczni i wyrozumiali, bo u nas ten czynnik ludzki i to, żeby widzieć w sobie i innych człowieka, a nie jedynie pracownika / podwładnego / szefa jest priorytetem od zawsze, a że pracuję tu już 13 lat i 2 razy wracałam z macierzyńskiego, mogę potwierdzić, że nie są to puste słowa. Oczywiście, nie redukuje to stresu w 100%, ale na pewno bardzo pomaga. Po trzecie: wyrozumiałość Wyrozumiałość przede wszystkim dla siebie. Dla nowych emocji, jakie będą się rodzić na styku ja-dom-praca, dylematy związane z koniecznością połączenia nowej roli z pozostałymi, znalezienia dla niej miejsca… Szybko pojawiają się pierwsze wątpliwości: czy jestem dobrą matką, jeśli moje dziecko spędza w przedszkolu więcej czasu niż ja w swojej pracy? Kiedy znaleźć czas dla siebie, na hobby, sport, dalszą edukację? Na ile wyrozumiali będą moi koledzy, kiedy nie będę już tak dyspozycyjna jak kiedyś? Warto na nowo przemyśleć, co jest dla nas ważne i wyznaczyć granice. Nie zawsze te granice spotkają się z akceptacją i zrozumieniem najbliższych, współpracowników i szefa. Pamiętajmy jednak, że w tej całej masie obowiązków kluczowe znaczenie mają nasze potrzeby – niezależnie czy zdecydujemy poświęcić się macierzyństwu i wybierzemy pozostanie w domu ewentualnie pracę, która nie będzie wymagała od nas zaangażowania po godzinach, czy zdecydujemy się poświęcić się karierze, działalności społecznej, naukowej, gdzie wychowanie dziecka zejdzie na drugi plan. Czy zawsze mamy tylko te dwa wybory? Nie. Ale zawsze te dwie role będą balansowały, będą się czasem wykluczały, czasem uzupełniały. To pewnie truizm, ale dopóki nie określimy, co jest dla nas najważniejsze i gdzie są granice, trudniej nam będzie poczuć się zarówno dobrymi matkami, jak i dobrymi pracownikami. I znów polecam tu rozmowę z szefem. Może za nim/za nią stoją lub stały podobne dylematy? Może ma już gotowe rozwiązania albo jest w stanie wspólnie z Wami je wypracować? A może samo to, że Was wysłucha będzie dla Was kojące, a dla niej/dla niego będzie źródłem większej wiedzy o tym, w jaki sposób lepiej zrozumieć Wasze motywacje. Jako doradca, manager i szef HR z doświadczenia wiem, że warto takie rozmowy przeprowadzać. I choć nie zawsze udaje się znaleźć wspólnie rozwiązanie, to taka szczerość wnosi w relację, także zawodową, dojrzałość i zaufanie. PS: Wypowiedź dla Was pisałam na home office w dniu, kiedy dwójka moich dzieci obudziła się rano z katarem i musiała zostać w domu. Jedną ręką piszę, drugą ocieram łzy z powodu nabitego siniaka, chwilę później nalewam zupę pomidorową, przygotowując status budżetowy dla zarządu, na koniec prowadzę spotkanie rekrutacyjne, podczas którego mój młodszy syn decyduje się pochwalić swoim rysunkiem i siada mi na kolanach. Pandemia wniosła w życie matek i ojców, nowe wyzwania… Ale to już temat na inny artykuł. :) Z okazji Dnia Matki życzę nam wszystkim jak najlepszego godzenia wielu ról, które realizujemy w życiu, oraz zrozumienia i wyrozumiałości dla siebie nawzajem – w środowisku zawodowym i prywatnym. Sylwia Kaczorowskasenior copywriter w agencji Ancymony Praca zdalna z 3-letnią Polką? Luz, przecież mamy nianię – myślałam. Nie przewidziałam, że znajdziemy się na kwarantannie. Pozbawieni pomocy, przez kilka dni musieliśmy radzić sobie z mężem sami. Reglamentowane bajki z Netfliksa nagle wjechały na całego, a my dorobiliśmy dodatkowe certyfikaty do specjalizacji z logistyki (ma ją większość rodziców). Na przykład certyfikat potwierdzający skillset multiogarniacza z funkcją bilokacji (smażę Polce naleśniki w kuchni, ale jedną nogą – i uchem – jestem na spotkaniu w salonie). Albo certyfikat błyskawicznego wyciszania mikrofonu na Teamsach, gdy dziecko radośnie (i głośno) komunikowało potrzeby fizjologiczne akurat w trakcie wideokonferencji („Mama, kupa. KUPAAAA!”). Do tego dyplom przez duże OM, a nawet OMMMMM, za wybitne osiągnięcia w dziedzinie trzymania f****w za zębami. W czym zdecydowanie pomagało wieczorne prosecco (czy 23:00 to nadal wieczór?). Bo od rana cała zabawa zaczynała się od nowa… PS Polka, kocham Cię! Julia Kałużyńskahead of social media, Bluerank Zbliża się Dzień Matki, więc podzielę się z Wami moją prywatą z serii „ciąża to nie choroba”, która może kogoś zainspiruje lub zmotywuje. Kilka lat temu zaczęłam rozglądać się za nową pracą związaną z komunikacją w social mediach. Przyjaciółka zainspirowała mnie, żebym spróbowała wyjść z propozycją rozwoju takiej usługi w Bluerank, już wtedy jednej z największych agencji zajmujących się marketingiem internetowym (która nie miała jej w ofercie). Podjęłam wyzwanie i po przejściu całego procesu rekrutacyjnego otrzymałam propozycję współpracy. A ponieważ również szczęście lubi chodzić parami, w tym samym czasie dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Postanowiłam więc przed podpisaniem umowy przyjść do Bluerank i przedstawić swoją sytuację. Bardzo obawiałam się, że propozycja pracy zostanie wycofana. Nic bardziej mylnego. Podczas spotkania z prezesem nawet nie padło słowo „problem”, a po mojej odpowiedzi na pytanie „jak wyobrażam sobie funkcjonowanie działu w trakcie mojej nieobecności" usłyszałam „zaczynajmy jak najszybciej”! To było dla mnie totalnie pozytywne zaskoczenie :) Efekty? Udało mi się pracować do 37. tygodnia ciąży (to był mój wybór, miałam to szczęście, że całą ciążę przechodziłam w bardzo dobrej kondycji zdrowotnej). Dzięki pracy nie zamartwiałam się bolesnymi kwestiami związanymi z porodem etc. Żyłam rozwojem usługi, rekrutacją, procesami ofertowymi, a jednocześnie organizowałam rzeczy na przyjście na świat Ignasia. Mam wspaniałego 4-letniego synka, który posiada już półroczne doświadczenie pracy w dużej i znanej agencji. Dział social media communication prężnie się rozwija, mamy szerokie portfolio klientów z różnych branż i wiele ciekawych projektów na koncie. Do pracy wróciłam po 8 miesiącach na pół etatu i stopniowo przechodziłam na pełen etat. Takie elastyczne podejście ze strony Bluerank bardzo pomogło mi pogodzić 2 role – mamy i szefowej działu. Jak widać, ciąża niczego nie przekreśla, a wręcz przeciwnie – dodaje podwójnych, (ba!) poczwórnych skrzydeł. :) Dlatego wszystkim młodym mamom życzę pracodawców z takim proludzkim podejściem, z jakim spotkałam się w Bluerank! Irena Zobniówwspółzałożycielka Insightland Połączenie macierzyństwa i pracy zawodowej to ekstremalnie trudne zadanie, szczególnie, gdy prowadzi się własny biznes. Wymaga wyrzeczeń, bezwzględnej samodyscypliny i jasno zdefiniowanych priorytetów. Uczy pokory i cierpliwości. Największym ograniczeniem jest permanentny brak czasu oraz nieprzewidywalność, nie ma dnia, który nie zaskoczyłby mnie czymś nowym. To z kolei wymusza na mnie dużą elastyczność i konieczność szybkiego reagowania na zmiany. Kluczowe jest także wsparcie zespołu i współpracowników. Insightland do agencja zarządzana przez kobiety – doskonale rozumiemy wyzwania, z jakim mierzą się młode mamy, a właściwie po prostu młodzi rodzice. Projektowe podejście, elastyczne godziny pracy czy możliwość pracy zdalnej to ułatwienia, które naprawdę pomagają godzić obowiązki zawodowe z macierzyństwem. W moim przypadku niezwykle istotna jest doskonała organizacja pracy i umiejętne wykorzystywanie drzemek dziecka na wykonanie najtrudniejszych czy najpilniejszych zadań. Naprawdę przydatne są narzędzia usprawniające codzienną pracę takie jak kalendarze, listy zadań czy opcja głosowego eksplorowania Internetu – osobiście korzystam z nich bardzo często pracując z domu w towarzystwie mojego dziecka. Niezastąpionym przyjacielem pracującej mamy są także słuchawki bezprzewodowe. Nie da się być w dwóch miejscach naraz, dlatego z perspektywy czasu myślę, że najważniejsze to jednak umieć rozdzielić pracę i macierzyństwo. Gdy pracuję, skupiam się wyłącznie na zadaniach, gdy spędzam czas z dzieckiem, nie myślę o pracy, jestem z nim na 100%, chwytając każdą chwile, każdy uśmiech. Anna Żylińskamarketing manager, e-point SA Powrót z urlopu macierzyńskiego wspominam z radością – myślę, że wiele kobiet z czasem oczekuje wyjścia z rutyny opieki nad niemowlęciem, zajęcia głowy „dorosłymi sprawami” i samych rozmów z dorosłymi. Z drugiej strony, wiąże się on z pewnego rodzaju poczuciem straty – nie będę widziała każdego nowego wyczynu mojego słodziaka, nie mam pewności, czy będę świadkiem pierwszego kroku. Do tego dochodzi stres, czy na pewno pamiętam, jak wykonywać obowiązki zawodowe, czy pogodzę to wszystko logistycznie. I na koniec pytanie czy starczy mi czasu na dziecko, pracę, inne obowiązki, i chociaż chwilę odpoczynku. To, co radziłabym kobietom wracającym do pracy to: Wpisanie siebie na listę osób, o które chcesz dbać w życiu. Mama, która dba o swoje potrzeby ma w sobie zasoby, z których może dawać: dziecku, rodzinie, w pracy. Zapewnienie spokoju, że dziecko, kiedy pracujemy, jest w stu procentach dobrze zaopiekowane. Odpuszczenie tematów, które w istocie są nieważne albo może zająć się nimi ktoś inny. Dla mnie ogromnym ułatwieniem są elastyczne godziny pracy, empatia pracodawcy i bliska relacja z przełożonym. W pracy staram się wykorzystywać maksimum swoich możliwości, ale nie da się uniknąć momentów (jak choroba dziecka), kiedy muszę zwolnić obroty. Bardzo doceniam to, że mój pracodawca przyjmuje to ze zrozumieniem, a kiedy sytuacja w domu wraca do normy, motywuje mnie to do dalszego działania. poniedziałek Programy TV innych kanałów TVN Programy TV innych kanałów TVN Programy TV innych kanałów TVN Zabójcza broń Nieobliczalny policjant współpracuje z doświadczonym detektywem, przy rozwiązywaniu zagadek kryminalnych Los Angeles. Uwaga! NOC Magii (TVN) Kto was tak urządził Kto was tak urządził Kto was tak urządził Kto was tak urządził Uwaga! Nowa Maja w ogrodzie Współczesna odsłona holenderskiego baroku Odwiedzamy Holandię i przypałacowy ogród Het Loo, zwany bholenderskim Wersalem. Znajduje się mniej więcej godzinę drogi od Amsterdamu. Całość zaplanowano w stylu baroku niderlandzkiego – jego najważniejsze cechy to symetria i geometria. W Amsterdamie odwiedzamy starą kamienicę - muzeum – na której tyłach znajduje się piękny ogród. Akademia ogrodnika Kolekcja host w Świebodzicach Pan Andrzej Pach ze Świebodzic na Dolnym Śląsku od prawie 20 lat gromadzi piękne gatunki i odmiany host, dzieli się z nami wiedzą o ich uprawie. Co za tydzień Teraz 07:20 a tworzą bardzo emocjonalne połączenie, wciągając widza natychmiast w absolutnie realistyczną, pasjonującą historię. Jak doszło do tego dramatycznego momentu? Jakie na pozór przypadkowe wydarzenia doprowadziły do sytuacji, która zmienia wszystko? Jak dziś wygląda życie tych ludzi? Serial "Ten Moment" dzięki swej różnorodności jest adresowany do szerokiej publiczności. Miłość, przemoc, tajemnice czy rodzinne historie – to tematy wzięte z życia, które oferują szerokie spektrum możliwości. Historie są w autentyczny sposób realizowane z udziałem odtwórców-amatorów. Kuchenne rewolucje Magda Gessler - niekwestionowana Królowa smaku i rewolucji. Jej doświadczenie i temperament zmieniły oblicze kilkudziesięciu restauracji w całym kraju. „Kuchenne Rewolucje” to hit od wielu sezonów. Tym razem wkracza w trzynasty i bynajmniej nie będzie on pechowy. „Papalina” Warszawa Właścicielem warszawskiej restauracji „Papalina” (po chorwacku „Szprotka”) Marek został trochę przez przypadek. Jego znajomy, Chorwat, z którym prowadził interesy wyjechał z Polski, a Marek przejął jego restaurację, serwującą kuchnię chorwacką. „Papalina” położona przy jednej z głównych arterii Ursynowa, wydawała się być świetnym biznesem, a Marek, który uważa się za biznesmena, swoją restaurację traktuje, jak kolejny biznes, który ma przynosić stały dochód. Chociaż sam przyznaje, że do tej pory nie miał do czynienia z gastronomią, to wprowadził parę zmian, które wydawały się mu konieczne. I tak „Papalina” pod nowymi rządami zyskała białe, wyprasowane obrusy na stołach, ściany zmieniły kolor na jasny, a kelnerzy na życzenie szefa obsługują gości wyprostowani i ubrani w obowiązkowe białe koszule. Samą kuchnię Marek powierzył młodemu kucharzowi, który pewny swych umiejętności wywarł na nim bardzo dobre wrażenie. Marek szczerze powiedziawszy nie miał innego wyjścia, jak zawierzyć szefowi kuchni, ponieważ sam na kuchni chorwackiej zna się słabo. W Chorwacji bywał tylko w sprawach interesów i nie miał czasu na poznawanie lokalnej kuchni i chorwackiej kultury. Niestety „Papalina”, nie daje Markowi powodów do dumy, a co gorsza nie przynosi również zysków. Właściciel sam przyznaje, że wyczerpał już pomysły na usprawnienie tego biznesu, więc zdecydował się poprosić o pomoc Magdę Gessler. Ukryta prawda 33-letni Staszek pracuje w przedszkolu. Bardzo lubi dzieci i dobrze sobie z nimi radzi. Mężczyzna mieszka z matką Ireną. Do kobiety wprowadza się jej partner Jacek, za którym Staszek nie przepada. 33-latek jest przekonany, że bezrobotny, wiecznie szukający pracy Jacek to tak naprawdę leń, który wykorzystuje jego matkę finansowo. Jacek, niezadowolony z uwag Staszka, jasno daje 33-latkowi do zrozumienia, że wkrótce pozbędzie się go z mieszkania. W przedszkolu zatrudniona zostaje nowa przedszkolanka Monika, Staszek zaczyna się z nią spotykać. Kilka dni później w placówce pojawia się policja – okazuje się, że mężczyzna jest podejrzewany o pedofilię. Sprawa co prawda szybko zostaje wyjaśniona, bo nie ma żadnych przesłanek, by doszło do jakiegokolwiek molestowania, ale atmosfera w przedszkolu robi się napięta. Zarówno pracownicy placówki, jak i rodzice dzieci zaczynają traktować Staszka jak intruza, którego trzeba się pozbyć. Mężczyzna może liczyć tylko na wsparcie Moniki. Czy sytuacja w przedszkolu wróci do normy? Ukryta prawda Nina, uczennica drugiej klasy liceum, jest w zaawansowanej ciąży. Jej chłopak, 19-letni Robert wolałby, aby dziewczyna poddała się aborcji. Nastolatka chce urodzić dziecko i oddać je do adopcji. Kuzynka namawia ją, aby rodzicami zastępczymi została para jej znajomych – Milena i Adam. Nina miałaby podać w urzędzie, że chłopak jest ojcem dziecka, przez co sama straci prawa rodzicielskie. Dziewczyna zgadza się na propozycje. Spędza z nowo poznaną parą coraz więcej czasu. Adam wozi ją także na badania i kupuje prezenty. Robert, pogodzony z myślą, że zostanie ojcem, staje się zazdrosny. Prosi dziewczynę o rękę oraz żeby wycofała się z pomysłu adopcji. Nina zaczyna mieć wątpliwości. Jedzie do Adama bez zapowiedzi pod nieobecność Mileny… Tajemnice miłości Kłopoty z synami Rozwiedziona 40-letnia Malwina dowiaduje się, że jej syn Norbert ma kłopoty z matematyką i jest zmuszona posłać go na korepetycje do 42-letniego Bartosza mieszkającego w sąsiednim bloku. Kiedy kobieta widzi Bartosza, orientuje się, że to ojciec Kamila, z którym Norbert pobił się rok temu na boisku. Malwina i Bartosz przepraszają się za incydent, a wdowiec zgadza się uczyć Norberta. Kobieta cieszy się, bo nie umyka jej uwadze, że Bartosz to bardzo przystojny mężczyzna. Tymczasem skruszony były mąż Malwiny Sebastian, chce wrócić na łono rodziny po latach przerwy. Malwina nie chce dać mu drugiej szansy, tym bardziej że zaczyna czuć coś do Bartosza. Wkrótce kobieta będzie musiała wybrać, z kim stworzy nowy związek... Ukryta prawda Ilona i Artur są bezdzietnym małżeństwem. Kobieta nie znosi dzieci, nie planuje ich mieć, woli robić karierę w branży handlowej i skupiać się na własnych potrzebach. Artur wręcz przeciwnie – marzy przynajmniej o jednym dziecku. Pewnego dnia do małżonków przychodzi kuzynka Artura, Patrycja, zmęczona życiem wdowa, która prosi ich, żeby na tydzień zaopiekowali się jej dziećmi: Wojtkiem i Darią, bo firma wysyła ją na tygodniowe szkolenie do Wrocławia. Ilona początkowo nie chce się zgodzić, ale w końcu ulega namowom Artura. Rozpoczyna się tydzień opieki. 38-latka odwozi dzieci do przedszkola i szkoły, próbuje poradzić sobie z rozrabiaką Wojtkiem i pyskatą Darią. Artur ma anielską cierpliwość do dzieci kuzynki, co wnerwia Ilonę, która odlicza dni do powrotu Patrycji. W ciągu kilku dni opieki Ilona zbliża się do Wojtka i Darii, znajdując z nimi wspólny język. Kiedy jednak 5-latek psuje jej laptopa z ważną prezentacją, Ilona znowu dostaje szału. Tymczasem Patrycja nie wraca w terminie, Artur próbuje się do niej dodzwonić, ale bezskutecznie. W końcu dostaje tragiczną informację o śmierci kuzynki. Ukryta prawda Alicja i Bartek wracają do domu po weekendowym wypadzie na wesele znajomych. Okazuje się, że ich mieszkanie zostało okradzione. Złodzieje wynieśli drogi sprzęt grający, dwie gitary, głośniki i wzmacniacz. Choć włamywacze najprawdopodobniej weszli przez balkon, nikt z sąsiadów ich nie zauważył. Przerażona Alicja namawia właściciela na założenie krat. Bartek próbuje przemówić jej do rozsądku, że nie może żyć w ciągłym strachu. Para zaczyna w końcu szukać nowego mieszkania do wynajęcia. Podczas sprzątania przed wyprowadzką Alicja odkrywa dobrze schowaną pod sufitem kamerkę. Okazuje się, że prowadzący śledztwo dotarli do nagrań z monitoringu pobliskiego sklepu. Wychodzi na jaw, kto włamał się do mieszkania. Ten moment Każdy to zna, każdemu się przytrafia – nikt jednak nie wie, kiedy się wydarzy: ten decydujący moment, który może zmienić całe życie. Koniec wielkiej miłości, bezlitosna kłótnia rodzinna, choroba zagrażająca życiu, utrata pracy, zdrada przyjaciela – powody są indywidualne. Jednak efekt zawsze taki sam – nic nie jest już takie jak było. Serial "Ten Moment" opowiada o ludziach i chwilach, które na zawsze odmieniły ich los – o tych trudnych do zapomnienia, bardzo dramatycznych minutach, które wywróciły ich dotychczasowe życie do góry nogami. Towarzyszymy ludziom, którzy często wcześniej się nie znali, a których połączył ten sam bieg wydarzeń. W takiej chwili zbiegają się wszystkie dotychczasowe ścieżki. Zdecydowane skoncentrowanie na momencie przemiany, zmieniającej życie chwili, jest dominującą osią serialu. Każdy odcinek serialu "Ten Moment" opowiada fascynującą, wyjątkową i bardzo emocjonalną historię. W odróżnieniu od wielu innych formatów z rodzaju scripted reality, serial "Ten Moment" wyróżnia technika splitscreenowa, która wizualizuje jednoczesność akcji. Na początku i na końcu wstawiane są komentujące setki. Oszczędnie używany lektor podkreśla i łączy ze sobą poszczególne wątki. Dynamiczny montaż i pełna napięcia muzyka tworzą bardzo emocjonalne połączenie, wciągając widza natychmiast w absolutnie realistyczną, pasjonującą historię. Jak doszło do tego dramatycznego momentu? Jakie na pozór przypadkowe wydarzenia doprowadziły do sytuacji, która zmienia wszystko? Jak dziś wygląda życie tych ludzi? Serial "Ten Moment" dzięki swej różnorodności jest adresowany do szerokiej publiczności. Miłość, przemoc, tajemnice czy rodzinne historie – to tematy wzięte z życia, które oferują szerokie spektrum możliwości. Historie są w autentyczny sposób realizowane z udziałem odtwórców-amatorów. Kuchenne rewolucje Magda Gessler - niekwestionowana Królowa smaku i rewolucji. Jej doświadczenie i temperament zmieniły oblicze kilkudziesięciu restauracji w całym kraju. „Kuchenne Rewolucje” to hit od wielu sezonów. Tym razem wkracza w trzynasty i bynajmniej nie będzie on pechowy. Lubartów „Ognisty smok” Właściciel restauracji „Ognisty smok” Michał jest wielbicielem kuchni orientalnej, ale w Lubartowie, gdzie mieszka nie było żadnej restauracji czy baru serwującego takie jedzenie. Najbliższy bar z kuchnią np. wietnamską znajdował się aż w Lublinie, dlatego Michał otworzył „Ognistego smoka” przy jednej z głównych ulic Lubartowa. Jego atutem miał być wietnamski kucharz, czyli Nam. Po chwilowym sukcesie z niejasnych do końca powodów dla Michała w „Ognistym smoku” zaczęły się problemy i coraz mniej osób przychodziło coś zamówić i zjeść. Zarówno Michał jak i jego żona przyznają, że być może nie wszystkie potrawy przyrządzane przez Nam’a smakują ich gościom. Niestety, żadne z ich nie jest stanie przekazać wietnamskiemu kucharzowi swoich uwag, ponieważ Nam nie mówi po polsku, a Michał i jego żona nie znają słowa po wietnamsku, dlatego zwykła prośba o wydawanie mniej pikantnych potraw, jest przez Nama ignorowana. W dodatku Nam bardzo nie lubi jeśli ktokolwiek wtrąca się mu do gotowania i bez ogródek potrafi to dać zrozumienia. Michał próbując ratować swój bar do menu „Ognistego smoka” wprowadził mniej egzotyczne potrawy, który lubią wszyscy, czyli fast food – kebab, panierowane kurczaki, frytki itp. Jednak na nic to się zdało i sytuacja finansowa restauracji stale się pogarsza, dlatego Michał postanowił zaprosić Magdę Gessler. Czy słynna restauratorka da radę zmienić upartego kucharza i czy w Lubartowie powstanie nowa, pyszna wietnamska restauracja? Ukryta prawda Wojtek i Beata są rodzicami 10-letniego Janka i 8-letniej Sary. Mężczyzna ciągle wysłuchuje od swojej żony, że jego rodzice nie interesują się wnukami. Oboje wciąż są aktywni zawodowo: Zofia pracuje w urzędzie, a Mariusz jest geodetą. Pod wpływem narzekań syna starają się jednak bardziej zaangażować w życie Janka i Sary. Któregoś dnia Wojtek poznaje Bogdana i Olgę, znajomych rodziców. Słyszy ich kłótnię o zanikające pożycie małżeńskie. Zofia przyznaje, że ich znajomi mają problem. Niedługo potem okazuje się, że Janek z jakiegoś powodu nie chce nigdzie jeździć z dziadkami. Wojtek, odwiedzając bez zapowiedzi rodziców, poznaje ich szokujące hobby… Fakty Sport Pogoda Uwaga! Doradca smaku 16 - Stir fry z kurczakiem i warzywami Krzysztof zmiażdżony - napastował Polę?! Pola prosi o spotkanie Gwiazdę – informuje go, że Smolny… mobbował ją i napastował seksualnie! Szef gazety nie ma wyjścia – musi zawiesić Krzysztofa. Ten wpada w szał – wieczorem atakuje Polę w jej mieszkaniu! Roman aresztowany za… niewinność?! Hoffer dostaje telefon od właścicielki luksusowego apartamentu wynajętego na jego koszt przez oszusta. Roman sprytnie wchodzi w rozmowę i prosi o przypomnienie adresu licząc na schwytanie złodzieja. Natychmiast informuje o tym Dziedzica, a Sławek obiecuje mu policyjne wsparcie. Kiedy dochodzi do konfrontacji z oszustem, aresztowany zostaje… Hoffer! Cielecki w potrzasku między żoną a kochanką! Szkolny kiermasz zorganizowany przez Juniora jest dużym wydarzeniem. Hitem jest wspólny muzyczny występ Cieleckiego z Łucją. Widzi go… Wanda! Cielecka przyszła na prośbę Juniora. I od razu los styka ją z matką Łucji - dawną kochanką Rafała! Cielecki nie wie, co robić… Milionerzy Dwanaście pytań, trzy koła ratunkowe. Zasady wydają się niezwykle proste. Milion złotych w zasięgu ręki. Komu dopisze szczęście, a kogo przerosną emocje w studiu? Hubert Urbański czeka na kolejnych uczestników najpopularniejszego teleturnieju w Polsce. Każdy może zająć miejsce w fotelu naprzeciwko prowadzącego. Nie każdy potrafi jednak opanować emocje, gdy stawką jest milion złotych. Dwanaście pytań - tyle dzieli uczestników od wygranej. By o nią zawalczyć potrzeba nie tylko ogromnej wiedzy, ale również pewności siebie i opanowania. W nowym sezonie korzystając z koła ratunkowego uczestnicy będą mogli ponownie wybrać pomoc publiczności. Romeo musi umrzeć W Oakland, dwie mafijne rodziny rywalizują o władzę w dzielnicy portowej. Azjaci i Afroamerykanie zwalczają się w nieustającej, bezpardonowej walce. Aż wreszcie Po, młodszy syn azjatyckiego bossa zostaje zamordowany. Na wieść o jego śmierci, Han (Jet Li) jego starszy brat ucieka z więzienia w Hongkongu i rozpoczyna krwawą wendettę. Niewiele w tym filmie z szekspirowskiego dramatu, ale imponujące sceny walki doprawione efektami specjalnymi robią ogromne wrażenie. Nic dziwnego, ich twórcami są ci sami, nominowani do Oscara, specjaliści, którzy stworzyli kultowy film Matrix. Do tego dochodzi jeszcze atrakcja w postaci świetnej muzyki hip-hopowej. Han, syn bossa azjatyckiego gangu, odsiaduje wyrok w więzieniu w Hongkongu, gdy dociera do niego wiadomość, że jego młodszy brat, Po został zamordowany. Han postanawia pomścić śmierć brata. Ucieka z więzienia, wraca do Stanów i rozpoczyna poszukiwania zabójcy. Tak zaczyna się jego samotna wojna z konkurencyjnym gangiem kierowanym przez Afroamerykanina Isaaka (Delroy Lindo). Przez przypadek Han poznaje w Oakland dziewczynę, Trishę (Aaliyah), w której się zakochuje. Niestety, okazuje się, że Trisha jest córką jego największego wroga - Isaaka. Dziewczyna jest skłócona z ojcem i w kulminacyjnym momencie walki obu zwaśnionych rodzin bez wahania staje po stronie ukochanego i wspólnie z nim walczy przeciwko wysłannikom ojca. Ślub od pierwszego wejrzenia Najpopularniejszy eksperyment telewizyjny powraca z nowym sezonem. I to w odświeżonej formule – z nowym składem ekspertów. Do znanych z poprzednich edycji Magdaleny Chorzewskiej i Bogusława Pawłowskiego dołącza psycholog Karolina Tuchalska-Siermińska. Ich decyzje mogą otworzyć nowy – szczęśliwy – rozdział w życiu szóstki singli szukających miłości. Czy tak się właśnie stanie? O tym widzowie TVN przekonają się już wiosną! W dzisiejszych czasach single nie mają łatwo. Tradycyjne randki powoli przechodzą do sieci, gdzie zrobienie na kimś pierwszego wrażenia zajmuje 3 sekundy. Zazwyczaj bazuje ono na tym, co widać na zewnątrz, co jest często przefiltrowane, przemijające, a przede wszystkim złudne. Jak w takiej sytuacji poznać kogoś naprawdę i znaleźć miłość na całe życie? Kolejni poszukujący szczerego i trwałego uczucia single zgłosili się do „Ślubu od pierwszego wejrzenia”, żeby oddać swoją przyszłość w ręce specjalistów. Psychologowie Marta Chorzewska, a od tego sezonu również Karolina Tuchalska-Siermińska oraz profesor Bogusław Pawłowski wezmą ich dokładnie pod lupę – sprawdzą zainteresowania, energię, wygląd, a nawet zapach. Spośród wszystkich wybiorą szóstkę ochotników, z których utworzą trzy pary. 30-dniowy eksperyment tradycyjnie zacznie się od ślubu, na którym uczestnicy po raz pierwszy zobaczą swoich przyszłych małżonków. Po hucznym weselu przyjdzie czas na codzienność, a ta zweryfikuje ich, powstały w odważnych okolicznościach, związek. Po miesiącu każda z par zadecyduje, czy pozostaje w małżeństwie, czy ogłasza fiasko eksperymentu i wnosi o rozwód. Przykład uczestników poprzedniej edycji – Anety i Roberta – pokazał, że w każdym szalonym pomyśle jest metoda na znalezienie miłości. Czy nowi bohaterowie będą mieli równie duże szczęście? W tym odcinku poznamy decyzje par co do ich najbliższej przyszłości. Nie obędzie się bez trudnych wyborów. Jak pogodzić oczekiwania z rzeczywistością? Czy można zostawić dla nieznajomej osoby całe swoje wcześniejsze życie? 1 2013-02-01 21:26:52 marena7 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: tarepeuta uzależnień Zarejestrowany: 2010-12-20 Posty: 1,447 Wiek: 58 Temat: Jak być teściową i nie zwariować? No właśnie. Prawie każda kobieta nią będzie wcześniej lub później. Straszne, prawda? Straszne, szczególnie gdy się pomyśli o tym co się o teściowych mówi. Jak być dobrą teściową? Gdy jeszcze nią nie byłam, uważałam że to proste. Uważałam, że jeśli będę trzymać dystans, nie będę się wtrącać, komentować, dyrygować, pouczać, nachodzić, jęczeć i trzymać się pazurami swojego "synusia", to będzie dobrze. Że jeśli zajmę się swoim życiem i swoimi pasjami, to będzie dobrze. Okazało się, że nie jest to takie oczywiste. Mnie się wydaje, że z niektórymi synowymi jest często tak, że nie sposób im dogodzić. Że teściowa pełni rolę piorunochronu, że to takie drzewo, na które kozy skaczą. Że młoda żona i matka może w akceptowany przez otoczenie sposób zrzucić wszystkie swoje frustracje na teściową, bo wszyscy wiedzą, że teściowa ZAWSZE jest podła. Jest podła, bo się wtrąca i jest podła, bo się nie chwilą rozmawiałam ze swoją 86-letnią teściową o tym jak to jest pomiędzy tymi dwiema kobietami. I ona powiedziała, że to tak musi być, że musi iskrzyć. Powiedziała, że rzadko się zdarza, by synowa i teściowa nie miały jakiegoś "ale" do siebie. I nie wiadomo z czego to żeby się ze sobą zaprzyjaźniły tak jak my, to chyba tak więc robić, żeby być dobrą teściową? Jeśli nie liczyć rady, by umrzeć przed ożenkiem syna, to żyć swoim życiem i trzymać dystans (jednak) do młodej rodziny i do siebie mimo to nie będzie się dobrą teściową w oczach synowej, to przynajmniej nie będzie się najgorszą we własnych. Zachęcam teściowe i przyszłe teściowe do wypowiadania się. 2 Odpowiedź przez Joga 2013-02-01 22:39:36 Joga Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-04-03 Posty: 1,027 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? Syn śpi więc melduję się na forum Tylko nie wiem co napisać, bo marena7 napisałaś, już chyba wszystko ja takiej teściowej jak Ty bym chciała i pisałam o tym wielokrotnie i taką właśnie chciałabym być. A mogę zapytać jak to jest, że przyjaźnisz się ze swoją? Jaką była teściową kiedy się poznałyście? Było dobrze od razu czy musiałyście się bardzo "napracować", żeby "zaiskrzyło"? Sama wolność jest tylko możliwością. Ja odpowiadam za to, do czego jej użyję. Używanie wolności jest zawsze ryzykowne, dlatego, że nie mamy daru widzenia przyszłości. Ale na tym też polega przyjemność życia, że trzeba coś wybrać. 3 Odpowiedź przez Merredithhh 2013-02-01 22:57:48 Merredithhh Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-09-15 Posty: 1,080 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? Myślę, że dystans i życie swoim życiem to taka "podstawa" w zestawie cech mile widzianych u teściowej. Co jeszcze? Może traktowanie synowej po prostu jak człowieka, nie jako dodatku do wspaniałego i mądrego syna, nie jak wroga, ale też nie jak kogoś, do kogo trzeba się koniecznie słowa "nie", tego, że młodzi mają inne plany i na niedzielne popołudnie i na życie w ogóle, niż by teściowa sobie życzyła. Uszanowanie innego światopoglądu. I metod wychwawczych z nim krytykowanie synowej do syna, nie wypytywanie go o prywatne małżeńskie sprawy gdy tylko synowa zniknie z jestem teściową i nie wiem czy nią kiedykolwiek będę, ale wyżej wymienione cechy chętnie bym widziała u matki mojego masz rację, że bycie dobrą teściową wydaje się łatwe. Tylko że każda z nas wie jak być idealną teściową dla samej siebie. A nigdy nie wiadomo jaka synowa, z jakim wyobrażeniem tego ideału nam się trafi. 4 Odpowiedź przez marena7 2013-02-01 23:43:42 Ostatnio edytowany przez marena7 (2013-02-02 00:01:33) marena7 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: tarepeuta uzależnień Zarejestrowany: 2010-12-20 Posty: 1,447 Wiek: 58 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? O nie, nie Joga. Byłam jak to młode dziewczyny, skupiona na sobie, nad wyraz krytyczna i mało tolerancyjna. I bardzo mi zależało na akceptacji teściowej, którą podziwiałam za różne rzeczy, a głównie za inteligencję, błyskotliwość i pewność dopiero wtedy, gdy przyjęłam do wiadomości, że to nie jest moja matka i "z urzędu" nic mi się nie należy. Byłam żoną syna, ale to nie oznacza, że pokocha mnie tak samo jak jego, bezwarunkowo. Dopiero wtedy nasza relacja zmieniła się z relacji DOROSŁY - DZIECKO, w relację dwojga DOROSłYCH. I że muszę się postarać, a nie tylko relacja rozwijała się w oderwaniu od jej syna, a mojego męża. Zaprzyjaźniałyśmy się jak dwie obce sobie początkowo kobiety. Miałyśmy swoje tematy, swoje wspólne kaweczki, ploteczki, dyskusje o życiu, w ktorych nasz "wspólny" mężczyzna nie uczestniczył, nie miał do nich dostępu. Stałyśmy się przyjaciółkami. Jej związek z synem i mój z mężem to dwa oddzielne światy. Nasz wzajemny to sprawa oddzielna i dotyczy tylko nas. Dziś moja teściowa jest bardzo starą kobietą i mieszka ze mną. Bardziej ze mną niż z nami. Niewiele czasu nam zostało, bo jest bardzo chora. Kiedyś mi powiedziała, że nie przeżyłaby, gdyby coś mi się stało. Ja teraz czuję to samo. Moja teściowa jest wspaniałym człowiekiem, choć ma wady, jak każdy. Jestem wdzięczna losowi, ze mogłam ją spotkać i właśnie o to chodzi, żeby nie traktować synowej jak dodatku do syna, tylko jak ODDZIELNEGO człowieka. I teściowej tak samo, nie jak matki męża, tylko oddzielnego człowieka. Myślę, że to jest szansa na to, by ułożyć sobie z nią stosunki nieobciążone POWINNOŚCIAMI i ROSZCZENIAMI. 5 Odpowiedź przez Joga 2013-02-02 14:10:20 Joga Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-04-03 Posty: 1,027 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? marena7 napisał/a:Zaiskrzyło dopiero wtedy, gdy przyjęłam do wiadomości, że to nie jest moja matka i "z urzędu" nic mi się nie należy. Byłam żoną syna, ale to nie oznacza, że pokocha mnie tak samo jak jego, bezwarunkowo. Dopiero wtedy nasza relacja zmieniła się z relacji DOROSŁY - DZIECKO, w relację dwojga DOROSłYCH. I że muszę się postarać, a nie tylko relacja rozwijała się w oderwaniu od jej syna, a mojego męża. Zaprzyjaźniałyśmy się jak dwie obce sobie początkowo kobiety. Miałyśmy swoje tematy, swoje wspólne kaweczki, ploteczki, dyskusje o życiu, w ktorych nasz "wspólny" mężczyzna nie uczestniczył, nie miał do nich dostępu. Stałyśmy się przyjaciółkami. Jej związek z synem i mój z mężem to dwa oddzielne światy. Nasz wzajemny to sprawa oddzielna i dotyczy tylko szczęście, miałyście szczęście bo trafiłyście na siebie Właśnie mądrze napisałaś o relacji dwóch dorosłych osób bo najczęściej jest tak (w moim przypadku tak było) że jesteśmy traktowane, czasem same się zachowujemy jak dzieci. Ja właśnie miałam taką "wizję" wspólnych relacji ....... a wyszło jak wyszło Ważne też, że Twoja teściowa miała cechy, które podziwiałaś, błyskotliwość i inteligencja......moja teściowa nie zaimponowała mi zupełnie niczym, to że jest różna - wiadomo, każdy z nas jest "inny" ale pomiędzy nami jest prawdziwa myślę, że relacje teściowa - synowa zależą w dużej mierze od tego jakie są relacje mama - syn, jeśli mama przyjmie do wiadomości, że syn jest dorosły, oddzielny i ma prawo do własnego życia i decyzji to nie będzie raczej problemu, kiedy założy rodzinę, pod warunkiem oczywiście, że młodzi są całkowicie oddzielni. Bardzo często jednak matki nie potrafią zmieniać stosunku do dzieci wraz z ich dorastaniem/dojrzewaniem, cały czas widzą w tym swoim synu 190 cm małego chłopca i tak go traktują. Kiedy pojawia się synowa (ja na przykład) nie zauważają, że jest dorosła i niezależna, tylko traktują ją jak dziecko, sławne już stwierdzenie "jesteśmy starsi, więc mądrzejsi". Pracę nad sobą i zauważanie faktu, że dzieci dorastają trzeba zaczynać już od urodzenia malucha bo przecież każdy nasz wspólny dzień to większa samodzielność dziecka - nad tym pracuję. Sama wolność jest tylko możliwością. Ja odpowiadam za to, do czego jej użyję. Używanie wolności jest zawsze ryzykowne, dlatego, że nie mamy daru widzenia przyszłości. Ale na tym też polega przyjemność życia, że trzeba coś wybrać. 6 Odpowiedź przez chaber05 2013-02-02 15:25:55 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2013-02-02 15:27:32) chaber05 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-05-22 Posty: 1,676 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? Mnie też czeka to trudne zadanie. Mąż naszym synom mówi, że lepiej się nie żenic. O ile jeszcze parę lat temu obaw co do posiadania synowych nie miał, tak teraz ma i to ogromne. Jego koledzy, bracia, albo zostali już teściami, albo przymiarki są, bo chłopak już jest na etapie przygotowań weselnych. Pierwsze wrażenia po poznaniu wybranki syna i jej rodziny pozytywne. Z czasem pojawiają się zgrzyty. Pierwsze już w trakcie spotkań około-świątecznych i rodzinnych. Panny stawiają wymagania, ich rodzice też swoje trzy grosze wtrącają, to źle wieszczy. Ze staruszkiem dochodzimy do wniosku: rodzice obu stron, precz od młodych; młodzi nie dzwońcie z każdą pierdołą do rodziców. Tak się zastanawiamy, czy młodzi pozostawieni samym sobie przez okres roku, kontaktowaliby się ze swoimi rodzicami czy nie? A może rodzice usychaliby z tęsknoty? Dziewczyny piszecie o tym traktowaniu syna jak maluszka i nieodciętej pępowinie. Tak poważnie, kto częściej dzwoni do mamusi, u których dziadków częściej bywa rodzina? Bardzo trudno jest byc tym niesprawiedliwie obdzielonym przez rodzinę. To nie tylko kwestia pieniędzy, ale też uczuc, czasu. Nie tylko synowe z tego powodu cierpią, rodzice też. Moja matka nie ma możliwości tak często mnie odwiedzac, ani ja jej. Nikt się nie liczył z tym czego ja chcę. Tak też bywa ze starymi, nikt się nie zastanowi nad tym czy są sprawiedliwie koniec. Co z tym pomysłem mieszkania u teściów, rodziców. Często chłopak zwleka ze ślubem, bo nie jest finansowo gotowy do rozpoczęcia życia we dwoje. Dziewczyna naciska i lądują u rodziców. Dlaczego kobiety obwiniają matkę mężczyzny, ze ona na pewno macza w tym palce ( tym niespieszeniu się). Żeby dobic związek, rodzice dziewczyny wtrącają się niepotrzebnie. Ta mnogosc wątków pt. czemu on się jeszcze nie oświadcza! Nawet mnie to zastanawia. Śpieszą się do mieszkania pod dachem teściowej? 7 Odpowiedź przez nika29 2013-02-02 16:27:16 Ostatnio edytowany przez nika29 (2013-02-02 16:29:43) nika29 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-02-13 Posty: 876 Wiek: 30 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? w gości każdy dobry, w życiu bywa uciążliwy. a może to dotyczy osób które nie uznają kompromisów?moja teściowa, cierpliwa i dobra-przeciwieństwo jej córki, rządzi, trzaska drzwiami, krzyczy i wiele zdziała, szwagier ujdzie. biorę słoiki, pulpety i grzecznie dziękuje. w domu zje to jej syn-mój przyszły mąż. ja nie przepadam za ich kuchnią. ambicja i brak rozumu to najlepsze wiosła w drodze do sukcesu 8 Odpowiedź przez Joga 2013-02-02 17:03:32 Ostatnio edytowany przez Joga (2013-02-02 17:05:56) Joga Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-04-03 Posty: 1,027 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? chaber05 napisał/a:Mnie też czeka to trudne zadanie. Mąż naszym synom mówi, że lepiej się nie żenic. O ile jeszcze parę lat temu obaw co do posiadania synowych nie miał, tak teraz ma i to ogromne. Jego koledzy, bracia, albo zostali już teściami, albo przymiarki są, bo chłopak już jest na etapie przygotowań weselnych. Pierwsze wrażenia po poznaniu wybranki syna i jej rodziny pozytywne. Z czasem pojawiają się zgrzyty. Pierwsze już w trakcie spotkań około-świątecznych i rodzinnych. Panny stawiają wymagania, ich rodzice też swoje trzy grosze wtrącają, to źle wieszczy. Ze staruszkiem dochodzimy do wniosku: rodzice obu stron, precz od młodych; młodzi nie dzwońcie z każdą pierdołą do rodziców. Tak się zastanawiamy, czy młodzi pozostawieni samym sobie przez okres roku, kontaktowaliby się ze swoimi rodzicami czy nie? A może rodzice usychaliby z tęsknoty? Dziewczyny piszecie o tym traktowaniu syna jak maluszka i nieodciętej pępowinie. Tak poważnie, kto częściej dzwoni do mamusi, u których dziadków częściej bywa rodzina? Bardzo trudno jest byc tym niesprawiedliwie obdzielonym przez rodzinę. To nie tylko kwestia pieniędzy, ale też uczuc, czasu. Nie tylko synowe z tego powodu cierpią, rodzice też. Moja matka nie ma możliwości tak często mnie odwiedzac, ani ja jej. Nikt się nie liczył z tym czego ja chcę. Tak też bywa ze starymi, nikt się nie zastanowi nad tym czy są sprawiedliwie koniec. Co z tym pomysłem mieszkania u teściów, rodziców. Często chłopak zwleka ze ślubem, bo nie jest finansowo gotowy do rozpoczęcia życia we dwoje. Dziewczyna naciska i lądują u rodziców. Dlaczego kobiety obwiniają matkę mężczyzny, ze ona na pewno macza w tym palce ( tym niespieszeniu się). Żeby dobic związek, rodzice dziewczyny wtrącają się niepotrzebnie. Ta mnogosc wątków pt. czemu on się jeszcze nie oświadcza! Nawet mnie to zastanawia. Śpieszą się do mieszkania pod dachem teściowej?Nie no chaber05 nie wierzę w to co czytam! mówi synom, że lepiej się nie żenić?! Z autopsji to zna czy co?! Może niech synowie zmienią orientację, będziecie mieli zięciów - może okażą się mniej wymagający ??Co do kobiet, które naciskają na ślub, być może niektóre dziewczyny są zdesperowane ale ja na przykład, po kilkuletnim związku z moim eks, oczekiwałam jasnej deklaracji i KONKRETNYCH planów na przyszłość, bo nie zamierzałam być "wieczną narzeczoną" - uważasz, że to źle? Chciałam, założyć rodzinę, mieć dzieci - dla mnie to oznacza dokładnie taką kolejność, mieszkanie, ślub, dzieci. Mieszkanie mieliśmy ale im dłużej byliśmy razem, tym dalej odsuwany był temat ślubu. Bo po co się żenić, mieszkamy razem, ma kucharkę i sprzątaczkę, seks jest, kasę przynoszę - po cholerę ten ślub?! I ja "spasowałam" bo zaczęło nam być nie po drodze, dla mnie ślub to konkretna deklaracja, ważna. Poza tym oświadczyny to jeszcze nie ślub ale krok w stronę ołtarza i uważasz, że to bez sensu? od czegoś trzeba zacząć - takie jest moje zdanie Co do bywania, bywaliśmy częściej u teściów i oni u nas - trochę z racji odległości ale to mamusia męża jest niewyżyta emocjonalnie, moją potrafię trzymać na dystans. To teściowa chciała wiedzieć WSZYSTKO bez sensu się robi wątek bo zaczyna przypominać ten o teściowych Sama wolność jest tylko możliwością. Ja odpowiadam za to, do czego jej użyję. Używanie wolności jest zawsze ryzykowne, dlatego, że nie mamy daru widzenia przyszłości. Ale na tym też polega przyjemność życia, że trzeba coś wybrać. 9 Odpowiedź przez nika29 2013-02-02 17:15:14 Ostatnio edytowany przez nika29 (2013-02-02 17:17:22) nika29 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-02-13 Posty: 876 Wiek: 30 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? mieszkanie z rodzicami tez bywa trudne. dopiero odpuścili,ale ile kłótni?jak bylam sama jako panna to nie slyszalam , ze jestem u nich. teraz slysze ciągle, zaczelam juz sie rozglądac za praca i kredytem. ale co ze staroscia?samotna?czy samodzielna? ambicja i brak rozumu to najlepsze wiosła w drodze do sukcesu 10 Odpowiedź przez betina2 2013-02-02 19:14:28 betina2 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: emeryt Zarejestrowany: 2012-11-04 Posty: 600 Wiek: odpowiedni Odp: Jak być teściową i nie zwariować? Zlotego srodka na bycie tesciowa nie ma i nie sie interesuje zle, jak sie sie nie interesuje tez po swoich doswiadzeniach z wlasna tesciowa (samotna matka, wychowujaca synka geniusza), postanowilam dac mlodym wolnosc absolutna. Pare rzeczy mnie razilo i to ostro, ale dawalam sobie spokoj z co? Tez zle. Syn mi zarzucil, ze sie nie wychowana w tradycyjnej rodzinie, typu zjazdy rodzinne, celebrowanie swiat, urodzin, imienin nie bardzo mogla zrozumiec, ze ja akurat takich imprez nie jestem mamuska piekaca ciasteczka i robiaca szaliczki na drutach - czulam podskornie, ze jest to zle proby wmanewrowania w opieke nad wnukiem, ale grzecznie lecz stanowczo odmowilam. Pomoglam zalatwic zlobek, przedszkole, czasami jak maja jakas imprezke, czy wyjscie biore wnuka do siebie, ale nic ponad tesciowa rwala sie do opieki nad moim synem, ale na dobre mi to nie wyszlo. Owszem bylo wygodne, ale zarazem dawalo jej prawo do wspolwychowywania i uczestniczenia w pewnych decyzjach. Niestety zawsze jest cos za cos - choc nie wiem jak bysmy temu probowali zaprzeczyc, jak nie w sferze materialnej to na latwizne zrobilam sobie niezle sie tego uniknac obecnie - zostalam odebrana jako babcia malo serdeczna. Trudno, wole to niz konflikty i zbyt duzo rzeczy mnie interesuje, zeby zyc czyims jak jest problem i z tym przychodza do mnie, to zajmuje jakies stanowisko, ale czy skorzystaja to ich mi sie ich decyzje nie podobac , tak jak zapewne moje im , ale to juz momencie kiedy ja nie komentuje, nie pozwalam tym samym na komentarze z ich sie, ze w naszym spoleczenstwie funkcjonuje zbyt zakorzeniony wzorzec - tesciowa hetera, a zarazem opiekujaca sie wnukami, gotujaca jak przechodzilam na emeryture, to spotykalam sie z komentarzami - no to teraz bedziesz mogla bardziej pomagac mlodym. I zdziwienie, ze nie jest idealnie, ale jest jasno i nie jestem wymarzona tesciowa dla synowej, bo dziewczyna jest bardzo tradycyjna, pewnie wolalaby taka bardziej ze swej strony wolalabym bardziej otwarta osobe, ale wolec a miec to zupelnie rozne rzecz biorac, nie ma obowiazku kochania sie nawzajem, ale jest obowiazek poszanowania wzajemnego terytorium. 11 Odpowiedź przez chaber05 2013-02-02 19:21:48 chaber05 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-05-22 Posty: 1,676 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? Joga nie irytuj się, zięciowie faktycznie byliby mniej wymagający. Nawet facet gej, nie jest tak chimeryczny jak kobieta. Tylko nie odstawiajcie tutaj cyrków i potraktujcie listę z przymrużeniem oka. Dobra teściowa powinna:- postarac się o to by syn wykonywał dobrze płatny zawód ( my synowe mamy swoje wymagania)- kupic synowi mieszkanie albo dom w pobliżu rodziców przyszłej żony ( nasza mama spacerem się nawet nie zmęczy)- zaakceptowac nas synowe ze wszystkimi wadami i zaletami bez skrzywienia się ( jesteśmy idealne, mamusia dobrze nas wychowała)- na wesele przeznaczyc nieograniczoną sumę i się nie wtrącac ( nasza uroda potrzebuje odpowiedniej oprawy)- nie posiadac córki ( spiskowac obie przeciw nam mogą)- nigdy o nic nie pytac, czytac w myślach ( rozumie się, że nie wszystkich)- odwiedziny tylko za zaproszeniem ( a że rzadko, mówi się trudno, niech wie mamusia, kto teraz jest w tym ulu królową)- skakac z radości na wiesc, że wnuki na świat przyjdą ( tylko moja mamusia będzie mogła byc wtajemniczona w szczegóły każdej ciąży)- nie dotykac wnuków i rozumiec, że odpieluszkowe zapalenie mózgu to poważna choroba ( tylko nasza mamusia wie co dla wnusia dobre)- kupowac wypasione prezenty wnukowi i nam ( teściowa już się dorobiła, teraz nasza kolej)- nie krzywic się gdy męża, a jej syna traktujemy jak bankomat ( zapracowany chłop nie ma tyle czasu i siły na skoki w bok)- jak nam już odpieluchowe zapalenie mózgu minie, powinna od czasu do czasu zaopiekowac się wnukiem ( trzeba uderzyc z mamusią na zakupy i do SPA)- nie oczekiwac wdzieczności i pomocy ( tylko nasza mamusia zasługuje na podziękowania i pomoc)- życ swoim życiem, krótkim ma się rozumiec ( nie zawracac nam głowy)Dopiszcie coś od siebie, bo mi wena siadła. Podejdźcie do tematu na luzie. Wiem, ze zaraz któraś nie wytrzyma, ale chciałabym miec synową z poczuciem humoru. Moja tego nie docenia, a teśc krzywi się na samo słowo "kabaret". 12 Odpowiedź przez dayzi 2013-02-02 19:33:01 dayzi Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-01-29 Posty: 904 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? chaber05 napisał/a:. Dobra teściowa powinna:Czy przewidziane są dla teściowej jakieś prawa? Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyny. 13 Odpowiedź przez Merredithhh 2013-02-02 19:39:21 Ostatnio edytowany przez Merredithhh (2013-02-02 19:40:31) Merredithhh Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-09-15 Posty: 1,080 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? Betino, podaj mi numer do swojej synowej, zaproponuję jej małą wymianę, po której wszyscy powinni być zadowoleni Chaber, do Twojej listy:- teściowa powinna być brzydka, gruba i mieć bazarowy gust (oprócz prezentów dla nas, oczywiście) - w końcu królowa [w tej rodzinie] może być tylko jedna. 14 Odpowiedź przez chaber05 2013-02-02 19:47:35 chaber05 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-05-22 Posty: 1,676 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? Dayzi z punktu widzenia synowej - tak, teściowa nie powinna miec żadnych praw. Ty chyba jesteś prawnikiem ( dobrze pamiętam?) to podrzuc. Jak mi wena powróci to może coś jeszcze sklecę. Dawajcie kobietki, opracujcie dla przyszłej teściowej ( ale jeszcze synowej) wytyczne. 15 Odpowiedź przez bags 2013-02-02 19:49:34 bags Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-06-06 Posty: 4,044 Wiek: 32 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? Witam...Przylacze sie do dyskusji, gdyz mam niemile doswiadczenia z tytulowa postacia w "nowej" synowym czy tez zieciom, ktorym udalo sie - moze to slowo 'udalo' powino byc w "" - szczerze zazdroszcze, bo trafilem w swoim przypadku na potwora, wampira energetycznego a nie ze zaraz sie moga posypac na mnie gromy, ze tez jestem temu winny i nie przecze ze w tyn 1% owszem jestem. Sam obsrewujac swoje najblizsze otoczenie w "poszukiwaniu" odpowiednika mojej wyroczni - takowej niestety nie spotkalem. Pozwole sobie zauwazyc, ze nie poruszyly Panie jednej i zarazem fundamentalnej kwestii, pod ktora wszystko mozna podciagnac w relacjach tesciowa/synowa czy ziec. A mianowicie takiej, ze:matka wychowuje syna/corke albo dla siebie (?) albo dla swiataAlbo osobowosc toksyczna i nadopiekuncza albo czlowiek o ludzkim sercu. I z wlasnego doswiadczenia tej drugiej wszystkim przyszlym nowozencom zycze. "koniec problemow z tesciowa czyli odcinamy pepowine" i chyba wszystko jest idealnie wylozone jak kawa na lawe. Byc tesciowa, byc tesciowa Mogę być w każdym miejscu na świecie, ale fragment mnie zawsze będzie jezdził opustoszałą autostradą zwaną życiem, sprawdzajac w tylnym lusterku, jak rozmywają się na horyzoncie miejsca i ludzie, których poznałem. 16 Odpowiedź przez Merredithhh 2013-02-02 19:53:32 Ostatnio edytowany przez Merredithhh (2013-02-02 19:56:14) Merredithhh Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-09-15 Posty: 1,080 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? - powinna posiadać tylko jednego syna - naszego męża. Po pierwsze nie będziemy musiały dzielić się majątkiem i teściową - opiekunką do wnuków. Po drugie jeszcze by się ta druga synowa okazała lepsza, albo ładniejsza od nas? Tfu tfu Bags, zajrzyj na wątek "Ah ta teściowa" - temat przerobiony od deski do deski. A i tak końca nie widać. 17 Odpowiedź przez betina2 2013-02-02 19:57:28 Ostatnio edytowany przez betina2 (2013-02-02 20:09:36) betina2 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: emeryt Zarejestrowany: 2012-11-04 Posty: 600 Wiek: odpowiedni Odp: Jak być teściową i nie zwariować? Merredithhh napisał/a:Betino, podaj mi numer do swojej synowej, zaproponuję jej małą wymianę, po której wszyscy powinni być zadowoleni Chaber, do Twojej listy:- teściowa powinna być brzydka, gruba i mieć bazarowy gust (oprócz prezentów dla nas, oczywiście) - w końcu królowa [w tej rodzinie] może być tylko to juz chyba by sie nie zamienila. Na poczatku kariery, to i - wcale nie bylo milo miec swiadomosc, ze jestem nierodzinna,niepomocna, ekstrawagancka z odchylem na ale sie wyuczyli- wolnosc ma swoje koszty, ale wygoda jeszcze wieksze i staje sie powinna byc lekko glupawa, bezkrytyczna wobec wszystkiego co synio do domu przywlecze, najlepiej jakby zapomiala, ze tez jest kobieta, no a w razie czego niech zaklada tlumnik na pysk, jak sie czegos wnerwi. 18 Odpowiedź przez żyworódka 2013-02-02 20:04:27 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2013-02-02 20:35:33) żyworódka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-02-24 Posty: 3,979 Wiek: czas zbioru plonów Odp: Jak być teściową i nie zwariować? powinna zapraszać młodych na niedzielne obiadki - co drugą niedzielę (mamusia jest już przemęczona co niedzielnymi dyżurami),- sporządzać zimowe wiktuały (mamusia robi),- nie powinna wysuwać się na pierwsze miejsce w rodzinie przed mamuśkę, tylko powtarzać sobie jak mantrę: JESTEM TA DRUGA... JESTEM TA DRUGA... JESTEM TA DRUGA... ( mówiąc prościej, znać swoje miejsce w szeregu),- jeżeli jest sama, to powinna być samowystarczalna i samodzielna - umieć wkręcić śrubkę i żarówkę itd. (no, bo ileż można pomagać, skoro wszelka pomoc jest przynależna mamuńci),- żeby nie tracić czasu, wskazane są robótki ręczne - choćby dzierganie sweterków dla sierot (to autentyczna porada jednej z synowych z wątku o teściowych), "Ludzi poznajemy w momencie, kiedy sytuacja jest dla nich trudna, wtedy pokazują prawdziwą twarz" - przeczytane na forum 19 Odpowiedź przez marena7 2013-02-02 20:04:57 Ostatnio edytowany przez marena7 (2013-02-02 20:18:34) marena7 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: tarepeuta uzależnień Zarejestrowany: 2010-12-20 Posty: 1,447 Wiek: 58 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? Joga napisał/a:Ja myślę, że relacje teściowa - synowa zależą w dużej mierze od tego jakie są relacje mama - syn, jeśli mama przyjmie do wiadomości, że syn jest dorosły, oddzielny i ma prawo do własnego życia i decyzji to nie będzie raczej problemu, kiedy założy rodzinę, pod warunkiem oczywiście, że młodzi są całkowicie się, w większości od tego wiele kobiet żyje w uwielbieniu dla swoich dzieci i z poczuciem misji, jaką staje się ich życie. WSZYSTKO dla moich dzieci. Życie tych kobiet wypełniają dzieci i nic dla nich samych nie zostaje. Wtedy odejście dziecka z domu powoduje taką wyrwę, że efektem jest pustka, ktorej nie ma czym zapełnić. No więc kurczowo starają się trzymać swojego syna, czy córki, bo to jedyne ŻYCIE, jakie potrafią teściowa ma własne życie, swoje sprawy, swoje przyjemności, to odejście dorosłego dziecka z domu potraktuje jak szansę dla siebie. Wreszcie wolna, wreszcie swobodna i niezależna. Z poczuciem, że odzyskała swoje życie dla siebie samej. Dziecko dorosło i idzie swoją drogą, a ona jeszcze jedna rzecz, której nauczyłam się od teściowej, matki dwóch można być "zapleczem" dla syna. Młode i nieco starsze małżeństwa czasami się kłócą, trzaskają drzwiami i "wracają" do rodziców. A mamusie wtedy wycierają synkom nosy i przykrywają ich kołderką w misiaczki. Jednym słowem, NIE WOLNO synka przetrzymywać w swoim domu, nocować go w jego dziecinnym pokoju, gdy pokłóci sie ze swoją matki nie może być azylem dla mężczyzny. On z tego domu wyszedł, gdy się ożenił. Może matka poczęstować go obiadem i nawet wysłuchać (bez komentarza), ale ma wrócić do SWOJEGO domu. A jak nie, to może przeczekać swoje fochy na dworcu, albo u kumpla, nigdy u matki. To jest jakieś symboliczne, te zamknięte drzwi domu matki. Bez tego zamknięcia mężczyzna nie dorasta. Otwartch mamusinych drzwi nie wybaczy też żadna bardziej to czuję niż rozumiem, ale przyjęłam tę zasadę w listy Chaber.....Dobra teściowa powinna (góra po miesiacu od ślubu syna) udać się na wysoką górę, położyć się na szczycie i umrzeć dla dobra młodych. 20 Odpowiedź przez Wielokropek 2013-02-02 20:12:17 Wielokropek 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-03-01 Posty: 26,013 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? Posiadanie przez mamy/świekry/teściowe swego, satysfakcjonującego, życia jest, moim zdaniem, warunkiem dobrych układów między przedstawicielami dwóch pokoleń (rany, jak to zabrzmiało ). Będąc zadowoloną ze swego sposobu bycia i życia, nie przychodzi mi (bo jestem i mamą, i świekrą, i teściową) do głowy wtrącanie się w życie "młodych". Jeśli ktoś chce, znajdzie ktoś nie chce, znajdzie powód."Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski 21 Odpowiedź przez nika29 2013-02-02 20:12:22 nika29 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-02-13 Posty: 876 Wiek: 30 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? bags napisał/a:Witam...Przylacze sie do dyskusji, gdyz mam niemile doswiadczenia z tytulowa postacia w "nowej" synowym czy tez zieciom, ktorym udalo sie - moze to slowo 'udalo' powino byc w "" - szczerze zazdroszcze, bo trafilem w swoim przypadku na potwora, wampira energetycznego a nie ze zaraz sie moga posypac na mnie gromy, ze tez jestem temu winny i nie przecze ze w tyn 1% owszem jestem. Sam obsrewujac swoje najblizsze otoczenie w "poszukiwaniu" odpowiednika mojej wyroczni - takowej niestety nie spotkalem. Pozwole sobie zauwazyc, ze nie poruszyly Panie jednej i zarazem fundamentalnej kwestii, pod ktora wszystko mozna podciagnac w relacjach tesciowa/synowa czy ziec. A mianowicie takiej, ze:matka wychowuje syna/corke albo dla siebie (?) albo dla swiataAlbo osobowosc toksyczna i nadopiekuncza albo czlowiek o ludzkim sercu. I z wlasnego doswiadczenia tej drugiej wszystkim przyszlym nowozencom zycze. "koniec problemow z tesciowa czyli odcinamy pepowine" i chyba wszystko jest idealnie wylozone jak kawa na lawe. Byc tesciowa, byc tesciowa jak są samotne to mogą trzymać się dzieci, nawet nie synówmatka mojej koleżanki sie tak urządziła. jezu co za uciekl do tesciow, corke zniewolila, tak zalatwila ze maz zamieszkal z nimi i placil rachunki, jak chcial uciec to aska od mamy ani na krok. ambicja i brak rozumu to najlepsze wiosła w drodze do sukcesu 22 Odpowiedź przez Merredithhh 2013-02-02 20:13:49 Merredithhh Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-09-15 Posty: 1,080 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? betina2 napisał/a:(...) Merri - wcale nie bylo milo miec swiadomosc, ze jestem nierodzinna,niepomocna, ekstrawagancka z odchylem na egoizm. (...)Ja właśnie taka jestem w oczach mojej teściowej. I zamknięta w sobie, bo jej się nie teściowa jest właśnie z tych "mamuśkowatych", chciałaby, żebyśmy mieszkali z nią, albo bardzo blisko, jedli i chwalili jej obiady, spędzali razem wszystkie święta, opowiadali jej o wszystkim, ona by "wychwywała wnuka" (jej słowa).A mnie taka wizja przeraża. 23 Odpowiedź przez betina2 2013-02-02 20:20:34 betina2 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: emeryt Zarejestrowany: 2012-11-04 Posty: 600 Wiek: odpowiedni Odp: Jak być teściową i nie zwariować?Och mareno kochana - ja jestem ta, ktora otwartych drzwi mamusinych nie wybaczyla nigdy!!Jak synus polecial do mamusi z placzem, to pierwsze co, bylo walkowane ciasto na pierogi, ktore on tak bardzo lubi przeciez i ktore zalagodza - ja pierogow nie znosze, zadra do tesciowej nie do wyjecia, synio pierogi lubi dalej. 24 Odpowiedź przez żyworódka 2013-02-02 20:27:33 żyworódka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-02-24 Posty: 3,979 Wiek: czas zbioru plonów Odp: Jak być teściową i nie zwariować? marena7 napisał/a:Do listy Chaber.....Dobra teściowa powinna (góra po miesiacu od ślubu syna) udać się na wysoką górę, położyć się na szczycie i umrzeć dla dobra nie, tylko nie to, niech sobie pożyje, niech poczuje, że życie nie jest 'usiane różami'...Przecież musi przejść/zaliczyć, chociaż kilka paragrafów z tej listy!Nie ma lekko. "Ludzi poznajemy w momencie, kiedy sytuacja jest dla nich trudna, wtedy pokazują prawdziwą twarz" - przeczytane na forum 25 Odpowiedź przez nika29 2013-02-02 20:36:47 nika29 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-02-13 Posty: 876 Wiek: 30 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? betina2 napisał/a:Och mareno kochana - ja jestem ta, ktora otwartych drzwi mamusinych nie wybaczyla nigdy!!Jak synus polecial do mamusi z placzem, to pierwsze co, bylo walkowane ciasto na pierogi, ktore on tak bardzo lubi przeciez i ktore zalagodza - ja pierogow nie znosze, zadra do tesciowej nie do wyjecia, synio pierogi lubi wygnać go z domu to żony!!! ambicja i brak rozumu to najlepsze wiosła w drodze do sukcesu 26 Odpowiedź przez chaber05 2013-02-02 20:46:28 chaber05 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-05-22 Posty: 1,676 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? My kobiety posiadamy chyba moralnosc Kalego. Postępujemy dokładnie jak w tym się dwie koleżanki i jedna chwali się drugiej:- Moja córka dobrze trafiła, nie musi pracowac. Zięc nieżle zarabia. Po powrocie z pracy pomaga w domu, ugotuje, posprząta, wypierze, dziecmi się zajmie. Córka ma czas na kawę z Syn niestety źle trafił. Synowa nie pracuje, on jest jedynym żywicielem rodziny. Ciągle zmęczony, bo po pracy musi w domu pomagac. Sprzata, gotuje, pierze, dziecmi się zajmuje, a synowa na spotkania z koleżankami lata. 27 Odpowiedź przez krostka 2013-02-02 20:48:05 Ostatnio edytowany przez krostka (2013-02-02 21:34:32) krostka Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-01-22 Posty: 53 Odp: Jak być teściową i nie zwariować?Witam wszystkie teściowe!Ja też byłam synową, a teraz jestem teściową. Moja Pani Matka była trudnym egzemplarzem , która nigdy nie lubiła żadnej synowej ( a miała nas dwie ). Owszem kochała synów i wnuków, ale synowe jej się nie najlepszym " lekarzem" najlepszą matką, najlepszą gospodynią, potrafiła wszystko najlepiej. Nie potrafiłam wychowywać dzieci, nie potrafiłam gotować, nie potrafiłam się ubrać, nic nie potafiłam. A ja tak się starałam, aby usłyszeć chociaż jedno miłe słowo. Nie miałam wsparcia męża, bo przy Pani Matce bał się nawet trzymać mnie za czytając wypowiedzi młodych żon, które chcą odpępkować naszych synów, a swoich mężów od Matek to trochę rozumiem. Bo jeśli syn zwróci uwagę matce, to ona za chwilę zapomni, synowej złego słowa nigdy nie zapomni. Całe szczęście, że mieszkaliśmy daleko ( ok. 400 km ) od niej. 2 razy do roku jeździliśmy do nich i ona do nas wpadała z wizytacją raz w roku na cały mieszkali razem to już 35 lat bylibyśmy po rozwodzie. Dlatego przez te wszystkie lata wiedzialam jaka nie chcę być, do dzisiaj pamiętam co mnie doprowadzało do szewskiej pasji. Dam przykład" była I Komunia naszego synka, przyjechali goście z Polski, wszyscy czekają na wyjście do kościoła, a ja jeszcze uwijam sie w kuchni. Robiłam kluski i do kuchni weszła Pani Matka zobaczyła moje kluski- wyrwała mi z rąk,odepchnęła mnie , zgniotła całe ciasto i wszystko zrobiła od nowa. A potem poszła do gości, aby wszystkim przekazać nowinę. Zepsuła mi cały dzień. Takich przykładów mogę mnożyć, całe szczęście, że była daleko, że nie było wtedy telefonów były za chude, miały zamulone żołądki itd. Gdy nasz synek był tam na wakacjach, to do książeczki zdrowia zawsze wkładała kartkę z wagą jaką miał przyjeżdżając i wagę z jaką odjechał. A tuczyła jak kaczkę, biegała za nimi z kanapkami, biegała po lekarzach, nawet EKG zrobiła 4-letniemu dziecku. W domu dziecko musiało wstać rano, by pójść do przedszkola, a my do pracy- na wakacjach trochę zaszłam w ciążę na III r. studiów to wezwała mnie do siebie, żebym delikatnie mówiąc pozbyła się problemu. Telepałam się pociągiem ponad 600 km. z Warszawy. Takich rzeczy nigdy się nie zapomina . I kiedy historia się powtórzyła i syn przed maturą ( będąc w technikum ) zakomunikował radosną nowinę, że zostaniemy dziadkami - owszem zaniemówiliśmy, ale powiedzieliśmy, że pomożemy i czy jestem dobrą teściową? Nadal pamiętam, jaką nie powinnam być. Łatwo jest mówić, ale życie pisze swoje scenariusze i czasami jest trudno wszystko pisze " Zaiskrzyło dopiero wtedy, gdy przyjęłam do wiadomości, że to nie jest moja matka i "z urzędu" nic mi się nie należy. Byłam żoną syna, ale to nie oznacza, że pokocha mnie tak samo jak jego, bezwarunkowo. Dopiero wtedy nasza relacja zmieniła się z relacji DOROSŁY - DZIECKO, w relację dwojga DOROSłYCH. I że muszę się postarać, a nie tylko BYĆ. - ogromnie to mi się podoba Marenaco jest taka prawda i jak człowiek ją zrozumie to łatwiej jest żyć i być może zaakceptować czyjąś inność. 28 Odpowiedź przez Joga 2013-02-02 20:53:56 Joga Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-04-03 Posty: 1,027 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? chaber05 napisał/a:Joga nie irytuj się, zięciowie faktycznie byliby mniej wymagający. Nawet facet gej, nie jest tak chimeryczny jak irytuję się ale już myślałam, że mnie rozczarowałaś co do kobiet chimerycznych "kobieta to chodzące emocje " kiedyś gdzieś przeczytałam a jaki powinien być teść Waszym zdaniem?? Sama wolność jest tylko możliwością. Ja odpowiadam za to, do czego jej użyję. Używanie wolności jest zawsze ryzykowne, dlatego, że nie mamy daru widzenia przyszłości. Ale na tym też polega przyjemność życia, że trzeba coś wybrać. 29 Odpowiedź przez nika29 2013-02-02 20:57:45 nika29 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-02-13 Posty: 876 Wiek: 30 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? krostka napisał/a:Witam wszystkie teściowe!Ja też byłam synową, a teraz jestem teściową. Moja Pani Matka była trudnym egzemplarzem , która nigdy nie lubiła żadnej synowej ( a miała nas dwie ). Owszem kochała synów i wnuków, ale synowe jej się nie najlepszym " lekarzem" najlepszą matką, najlepszą gospodynią, potrafiła wszystko najlepiej. Nie potrafiłam wychowywać dzieci, nie potrafiłam gotować, nie potrafiłam się ubrać, nic nie potafiłam. A ja tak się starałam, aby usłyszeć chociaż jedno miłe słowo. Nie miałam wsparcia męża, bo przy Pani Matce bał się nawet trzymać mnie za czytając wypowiedzi młodych żon, które chcą odpępkować naszych synów, a swoich mężów od Matek to trochę rozumiem. Bo jeśli syn zwróci uwagę matce, to ona za chwilę zapomni, synowej złego słowa nigdy nie zapomni. Całe szczęście, że mieszkaliśmy daleko ( ok. 400 km ) od niej. 2 razy do roku jeździliśmy do nich i ona do nas wpadała z wizytacją raz w roku na cały mieszkali razem to już 35 lat bylibyśmy po rozwodzie. Dlatego przez te wszystkie lata wiedzialam jaka nie chcę być, do dzisiaj pamiętam co mnie doprowadzało do szewskiej pasji. Dam przykład" była I Komunia naszego synka, przyjechali goście z Polski, wszyscy czekają na wyjście do kościoła, a ja jeszcze uwijam sie w kuchni. Robiłam kluski i do kuchni weszła Pani Matka zobaczyła moje kluski- wyrwała mi z rąk,odepchnęła mnie , zgniotła całe ciasto i wszystko zrobiła od nowa. A potem poszła do gości, aby wszystkim przekazać nowinę. Zepsuła mi cały dzień. Takich przykładów mogę mnożyć, całe szczęście, że była daleko, że nie było wtedy telefonów były za chude, miały zamulone żołądki itd. Gdy nasz synek był tam na wakacjach, to do książeczki zdrowia zawsze wkładała kartkę z wagą jaką miał przyjeżdżając i wagę z jaką odjechał. A tuczyła jak kaczkę, biegała za nimi z kanapkami, biegała po lekarzach, nawet EKG zrobiła 4-letniemu dziecku. W domu dziecko musiało wstać rano, by pójść do przedszkola, a my do pracy- na wakacjach trochę zaszłam w ciążę na III r. studiów to wezwała mnie do siebie, żebym delikatnie mówiąc pozbyła się problemu. Telepałam się pociągiem ponad 600 km. z Warszawy. Takich rzeczy nigdy się nie zapomina . I kiedy historia się powtórzyła i syn przed maturą ( będąc w technikum ) zakomunikował radosną nowinę, że zostaniemy dziadkami - owszem zaniemówiliśmy, ale powiedzieliśmy, że pomożemy i czy jestem dobrą teściową? Nadal pamiętam, jaką nie powinnam być. Łatwo jest mówić, ale życie pisze swoje scenariusze i czasami jest trudno wszystko czytałam twoją historię, jesteś wielką kobietą, a teściowa już nie żyje? ambicja i brak rozumu to najlepsze wiosła w drodze do sukcesu 30 Odpowiedź przez Remi 2013-02-02 21:03:05 Remi Net-Facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-01-25 Posty: 5,472 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? Teściowa to bywa słodka i miła, ale i zła jak osa jak coś nie tak. Naczelną zasadą jest nie wtrącać się, co by nie było, jakie by błedy nie robiono. To boli, jak się wie, że mogli inaczej, ale nie można się wtrącać. Bo ten co się wtrąca zawsze na końcu na złego wyjdzie...Teściowa - akceptuje, ale jak się jej coś nie podoba to bierze na stronę daną osobę i rozmawia. Nie córce, nie synowi, ale oko w oko tej drugiej połówce. Wtedy można wytłumaczyć, pogadać. Nigdy osób starszych nie krytykuję, przeżyły więcej, ale swoje zdanie mogę powiedzieć, to co nie podoba się. Raz się żyje, więc przestań patrzeć, na to co powiedzą inni tylko :Rób to co uważasz za stosowne ! 31 Odpowiedź przez Merredithhh 2013-02-02 21:06:13 Ostatnio edytowany przez Merredithhh (2013-02-02 21:14:44) Merredithhh Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-09-15 Posty: 1,080 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? Krostka, łatwo i miło nie miałaś, ale potrafiłaś się czegoś nauczyć na jej błędach, pamiętasz czego w swojej teściowej nie lubiłaś i starasz się być/jesteś inna w stosunku do swojej razy, chciazby na tym forum, czytałam o kobietach, które narzekały na swoje teściowe, a gdy tylko ich synowie się ożenili - powtórka z rozrywki. Skleroza?Joga, jaki powinien być teść? Dokładnie taki jaki był mój. Madry, spokojny facet z wielkim poczuciem humoru. Do pogadania na każdy temat, bez zbędnego moralizowania. Kochający ojciec, akceptujący wybory swoich dorosłych się, że mogłam go poznać i bardzo żałuję, że znałam go tak krótko. 32 Odpowiedź przez chaber05 2013-02-02 21:18:04 chaber05 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-05-22 Posty: 1,676 Odp: Jak być teściową i nie zwariować?Teśc? Byle nie taki jak mój, skrzyżowanie pruskiego generała /wrzaskliwej małpy/ tabloidu ( wszędzie nos wsadzi)/ upartego osła/ eksperta od siedmiu boleści/ Waligóry ( swoje waży). 33 Odpowiedź przez krostka 2013-02-02 22:12:30 krostka Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-01-22 Posty: 53 Odp: Jak być teściową i nie zwariować?Nika dziękuję za miłe słowa, ale tak jak już pisałam jestem ze wsi i moje kompleksy na każdym kroku dawały mi się we znaki. Nigdy nie umiałam Pani Matce powiedzieć coś do słuchu tylko w cichości płakałam, a ona potrafiła to wykorzystać. Zrozumiałam ją na rok przed śmiercią, że tak naprawdę to ona jest dla mnie obcą osobą tak jak teraz pisze Marena i wcale nie musi mnie kochać. A na dodatek koleżanka przetłumaczyła mi, że to ja jestem od niej lepsza i to ona mi zazdrości. Zazdrości mi studiów, zazdrości młodości , a gotować też się nauczyłam. I zrozumienie tej kwestii pozwoliło mi, że przebaczyłam jej wszystkie głupoty, które mi uczyniła. Oczywiście nie zapomniałam tego nigdy. W naszym domu nie było rzucania matkami - mówię o słowach. Bo tyś jak matka, bo tyś to, czy wiem, że każda matka/ teściowa musi żyć swoim życiem i tak staram się robić. Czy zawsze dobrze? Moja teściowa była toksyczną matką i babcią, swoim wnukom chciała zawsze matkować i matkowała. Obok siebie miała syna , synową i dwoje ich dzieci. Ponieważ było im wygodnie i teściowa codziennie przychodziła do nich i zajmowała się dziećmi, potem do szkoły i ze szkoły. matkowała im na całego, do tego stopnia, że na wnuka mówili synuś, na którego potem zapisali cały swój majątek. Idealnie do nich pasowała książka " toksyczni rodzice "Wydaje mi się, że każdy ze swego życia napisałby książkę, ale ważne jest, żeby z tego wyciągnąc tyle, pozdrawiam wszystkie dziewczyny na tym FORUM. 34 Odpowiedź przez nokiaaa 2013-02-02 22:18:22 nokiaaa Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-02-02 Posty: 1,945 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? Tak czytam te historie. Smutne jest to co pisze krostka, inne wypowiedzi świetne. 'Netkobiety są kompasem w moim życiu'"mam czas dla każdego absurdu" 35 Odpowiedź przez Merredithhh 2013-02-02 23:28:50 Merredithhh Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-09-15 Posty: 1,080 Odp: Jak być teściową i nie zwariować?Po przeczytaniu wypowiedzi Krostki przyszła mi do głowy jeszcze jedna cecha, którą powinny posiadać i synowa i teściowa: asertywność. Ile mniej byłoby ukrytych żali i pretensji, gdybyśmy szczerze potrafiły powiedzieć "nie". I usłyszeć "nie" drugiej strony. 36 Odpowiedź przez marena7 2013-02-02 23:55:54 marena7 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: tarepeuta uzależnień Zarejestrowany: 2010-12-20 Posty: 1,447 Wiek: 58 Odp: Jak być teściową i nie zwariować?Jaki powinien być teść?Zwykle facetom wychodzi lepiej to, z czym problemy mają kobiety - życie swoimi na to od wieków przyzwolenie. "Usprawiedliwieniem" istnienia kobiet była (i często nadal jest) funkcja usługowa. Mężowi, dzieciom, wnukom. Faceci zwykle mają jakieś swoje sprawy, ryby, grzyby, majsterkowanie, które zajmują im czas. Ponadto są mniej czujni na to, jak ktoś popatrzył i czy krzywo się uśmiechnął. Reagują zwykle dopiero wtedy, gdy ktoś włazi na ich sobą teść nie irytuje synowej tak jak zajęta sobą swoim życiem teść to normalka, ale taka sama teściowa to coś nienormalnego. Zimna suka po prostu, nieczuła i pozbawiona macierzyńskich uczuć. No bo jak to? Woli zająć się sobą zamiast zajmować się wnukami? 37 Odpowiedź przez Merredithhh 2013-02-03 01:00:03 Merredithhh Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-09-15 Posty: 1,080 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? marena7 napisał/a:Zajęty sobą teść nie irytuje synowej tak jak zajęta sobą swoim życiem teść to normalka, ale taka sama teściowa to coś nienormalnego. Zimna suka po prostu, nieczuła i pozbawiona macierzyńskich uczuć. No bo jak to? Woli zająć się sobą zamiast zajmować się wnukami?Zauważyłam, że to jednak nadmierne zainteresowanie życiem młodych jest grzechem głównym większości teściowych. I na to głównie skarżą się synowe, które marzą o tym, żeby teściowa zajęła się swoimi spotkałam się chyba jeszcze z sytuacją, żeby niezależna finansowo i mieszkaniowo synowa miała pretensję, że teściowa żyje swoim mnie taka teściowa "zimna suka" to niemalże ósmy cud świata. Moją relację z teściową oceniam jako w miarę dobrą, ale też zdaję sobie sprawę, że "ratują" nas duża odległość, podejście mojego męża i mój charakter. Gdybyśmy mieszkali blisko i byli mniej asertywni, to już byśmy "leżeli". Uciążliwe na dłuższą metę jest takie stałe pilnowanie granic. Bardzo bym chciała, żeby moja teściowa bardziej nie mogła się doczekać wycieczek po przejściu na emeryturę, niż "wychowywania" wnuka. 38 Odpowiedź przez Joga 2013-02-03 10:01:56 Joga Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-04-03 Posty: 1,027 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? chaber05 napisał/a:Teśc? Byle nie taki jak mój, skrzyżowanie pruskiego generała /wrzaskliwej małpy/ tabloidu ( wszędzie nos wsadzi)/ upartego osła/ eksperta od siedmiu boleści/ Waligóry ( swoje waży).No to mamy tego samego teścia krostka napisał/a:Dlatego przez te wszystkie lata wiedzialam jaka nie chcę być, do dzisiaj pamiętam co mnie doprowadzało do szewskiej moja pamięta jaka była jej teściowa i co jej sprawiało przykrość - kiedyś mi o tym opowiedziała i .... robi dokładnie to samo! kiedy jej o tym powiedziałam, to po pierwsze to nie prawda po drugie powtarzam się (mówiłam kilka razy). Wniosek taki, że nie wystarczy pamiętać, trzeba jeszcze odrobiny, samokrytycyzmu, obiektywizmu i zmiany samego jest taki, że moi teściowie po ponad trzydziestu latach życia obok siebie, bez szacunku i z awanturami, teraz mają do siebie "bliżej" dzięki mnie, bo razem narzekają na nieudaną synową Sama wolność jest tylko możliwością. Ja odpowiadam za to, do czego jej użyję. Używanie wolności jest zawsze ryzykowne, dlatego, że nie mamy daru widzenia przyszłości. Ale na tym też polega przyjemność życia, że trzeba coś wybrać. 39 Odpowiedź przez krostka 2013-02-03 11:01:37 Ostatnio edytowany przez krostka (2013-02-03 13:15:43) krostka Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-01-22 Posty: 53 Odp: Jak być teściową i nie zwariować?Nie wiem, czy mogę pisać, ale wydaje mi się, że ten post jest o teściowych: Nokiaaaa piszę, że moja historia jest smutna, a ona woli te wesołe? Ale z perspektywy czasu mogę napisać jaką nie chcę być teściową, chociaż jestem nią już 15 lat, a jaki powinien być maż. Teściowa nie powinna np. wyrywać ciasta na kluski z rąk synowej i potem robić po swojemu, a na dodatek opowiadac tego gościom. No jeśli już musiała, to mogła zrobić to dyskretnie np, ojej trochę ci nie wyszło, pozwól ja to zrobię- efekt ten sam? Albo wyrywanie płaczącego dziecka z rąk jego matki, bo ona nie umie? Gdy będąc u niej chciałam zrobić kaszkę na jej kuchni to mi nie dała, bo mogę ich zagazować , umyć naczyń mi nie dała, bo używam za dużo wody. Gdy kaszlalam, to całą noc siedziałam w kiblu, aby Pani Matka mogła się zawiozłam jej bluskę, to nie wzięła , bo " za szykowna ".Gdy przyjechaliśmy do nich z małymi dziećmi autobusem 400 km ( nie było wtedy auta ) i tego samego dnia dziecko kopnęło piłkę, a piłka wpadła na stół i wylała się herbata na kolana Pani Matki to myślałam, że mnie zje. Darła się jak ja go wychowuję, powiedziałam tylko, że wychowujemy razem i uciekłam z domu. Mój mąż nigdy nie stanął w mojej obronie i to było przykre. Mój syn nigdy tak by się nie zachował, wiem to na pewno. Wałęsałam się wtedy po obcym mieście, nie znając nikogo do 23oo wnocy , nikt mnie nie do swojego domu, ale nie miałam pieniędzy, dlatego musiałam chciała naszego synka wychowywać, jak byłam/ byliśmy na studiach, ale ja nie chciałam. Wystarczyło, że był tam na wakacjach, to nie dała mi do niego dotknąć, czy ubrać, bo ona umiała zrobić lepiej. Najpierw go nie chciała, a potem chciała nie broniłam jeździć mężowi z dziećmi do Pani Matki, bo to jej syn i jej wnuki. Chociaż czasami odpuszczałam sobie takie wizyty., Szkoda, bo klimat u nich był znakomity, mieszkali w górach. Co roku przyjeżdzała do nas na tygodniową wizytację. Czasami przez pomykłę powiedziałam do niej Pani, to potem skarżyła się do syna, a mojego meża jak to niektóre gdy mąż sam pojechał do rodziców, to przez tydzień rzucał we mnie jej słowami np. malowana lala- a potem zapominał. Specjalnie umarła w rocznicę naszego slubu, bo chyba czuła, że tylko ja bedę pamiętać. 40 Odpowiedź przez nokiaaa 2013-02-03 11:47:07 nokiaaa Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-02-02 Posty: 1,945 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? Zła mężczyźni są mniej konfliktowi niż kobiety? 'Netkobiety są kompasem w moim życiu'"mam czas dla każdego absurdu" 41 Odpowiedź przez chaber05 2013-02-03 12:30:18 chaber05 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-05-22 Posty: 1,676 Odp: Jak być teściową i nie zwariować?Tak, mężczyźni są mniej konfliktowi i nie tak drobiazgowi. Owszem zdarzają się tacy jak mój tesc, ale to raczej rzadkie. To kobiety przywiązują wage do szczegółów i analizują nadmiernie. Jak czytam na gazecie (na szczęście tutaj jakoś jeszcze te cudaki nie trafiły) analizy jak to teściowa spojrzała, zrobiła minę, co też mogla miec na myśli i to epistoły podzielone na kilka wpisów, bo się nie mieszczą - mam ochotę wyc. Sama nigdy nie wpadłam na to, żeby aż takie analizy czynic. Baby są czepliwe, wałkują wszystko, przeżywają jak stonka oprysk. Nie mają dystansu do siebie, samokrytycyzmu, za wszelką cenę chcą byc idealnymi matkami, gospodyniami itp. 42 Odpowiedź przez Krysta 2013-02-03 13:16:01 Krysta Do zakochania jeden krok Nieaktywny Zawód: dumna emerytka Zarejestrowany: 2013-01-04 Posty: 43 Wiek: dumne 60 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? Witajcie!Tesciowa stalam sie pewnego popoludnia i nie nabralam nagle nowychcech. Uwazam, ze czlowiek z natury zyczliwy i pogodny jest zwyklezyczliwym sasiadem, pracownikiem, kierowca, a takze zyczliwa i pogodnatesciowa. Moim zdaniem, swoje role spoleczne i rodzinne , spelniamytak, jak nas na to stac. Decyduje to, jakimi ludzmi jestesmy, na copozwalaja nasze osobiste przymioty od dawna posiadane, a nie objawionewraz z nowa za granica i stwierdzam po raz nie wiem juz ktory, ze mlodzimaja w Niemczech, czy Austrii lepiej. Potencjalna tesciowa pracujetutaj do 65 roku, a wiec nie ma czasu, aby mniej lub bardziej aktywnieuczestniczyc w zyciu mlodych. Spotykaja sie pare razy w miesiacu ijest dobrze. Prawie nigdy nie mieszkaja razem, dzieci sie rodzidopiero po trzydziestce ( lub wcale i biedne sa tesiowe marzace okarierze babc - do nich naleze i ja ). Tesciowie i synowe/zieciowiemowia do siebie po imieniu i odpada owa , czasami trudna do przyjecia,forma mowienia do obcej osoby mamo lub tato. Bardzo mi sie to chce uogolniac. Istnieja zapewne i tutaj, jak wszedzie, bardzoupierdliwe i bezwzgledne tesiowe, ale to chyba kwestia kultury i jakpisalam, o matce, ktora chwalila ziecia za przynoszenie corcesniadania do lozka, ale ubolewala nad losem syna, ktory podawal swojejzonie sniadanie, nie jest pozbawiona tyle. Od trzech lat nie jestem juz tesiowa: moj syn zrobilwszystko, aby zrujnowac swoje malzenstwo. Jest mi przykro, bo mojasynowa ( bardziej przyjaciolka ) byla wspaniala osoba. 43 Odpowiedź przez nokiaaa 2013-02-03 14:05:33 nokiaaa Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-02-02 Posty: 1,945 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? Twój teść mówisz jest wyjątkiem, moja teściowa nie czepia się. Ale mamy do siebie o 'Netkobiety są kompasem w moim życiu'"mam czas dla każdego absurdu" 44 Odpowiedź przez krostka 2013-02-03 18:17:36 Ostatnio edytowany przez krostka (2013-02-03 18:33:57) krostka Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-01-22 Posty: 53 Odp: Jak być teściową i nie zwariować?Dodam tak: zawsze uważałam, że brak mi było wsparcia męża- otóż Matka/Teściowa wychowała go dla siebie. To była Matka- Generał rządziła całym domem. Chciała układać nasze życie, a jak nie było po jej myśli to był krzyk jakie nieudaczniki z nas . Dlatego z całą odpowiedzialnością twierdzę, że mąż w pierwszej kolejności powinien stać murem za żoną. Tak myślałam kiedyś i tak myślę dzisiaj. Mój mąż tego może uczyć się od swojego syna, czasami mu to mówię. Tak jak powiedziała Marena, trzeba pamiętać, że to jest Matka męża, a to jest Żona naszego syna. Nie musimy się kochać, ale musimy się szanować. Nigdy nie można sobie zbyt wiele obiecywać, ale też zbyt dużo nie trzeba młodym dawać, bo wtedy oczekuje się coś w zamian. Ale nigdy nie wolno mieszkać pod jednym dachem z teściami/młodymi, bo to jest różnica pokoleń i rzadko kiedy się udaje. Niewiem dlaczego tyle młodych kobiet pcha się pod dach teściowej? Wolę jeść chleb ze smalcem, wolę zbierać butelki na( zakup śniadania) , ale być samodzielnym i wynająć swoje nawet 11 m kw. ( tak było u nas na początku ). A tu często młodzi zamieszkują pod jednym dachem z teściową, szczególnie ze względów ekonomicznych. Dopóki mężczyzna się nie ożeni, mama jest najważniejszą kobietą w jego życiu. To całkiem normalne. Od matki uczy się między innymi wrażliwości, delikatności, ciepła i wyrażania emocji, to ona pielęgnuje u chłopca te cechy, które stają się w późniejszym czasie fundamentem jego emocjonalności jako męża i ojca. Problem pojawia się, kiedy mężczyzna wchodząc w życie w małżeństwie, nadal stawia swoją matkę na pierwszym miejscu tworząc, tym samym ?trójkąt małżeński?, który dla bardzo wielu małżeństw stał się bezpośrednią przyczyną rozpadu. Mądra i dojrzała emocjonalnie matka powinna wiedzieć, kiedy należy synowi pozwolić odejść lub go wręcz odepchnąć dla jego własnego dobra. Niestety, wielu matkom zażyła relacja z synem rekompensuje brak relacji z małżonkiem. Uniezależnienie się syna oznacza dla nich utratę jedynej osoby, w której ulokowały swoje uczucia. Dlatego odejście syna napawa je lękiem i stanowi ogromne wyzwanie. Zaborczość względem syna i toksyczna relacja z synową, są więc raczej oznaką ich samotności niż pamiętać, że toksyczna teściowa to również kobieta i matka, której z pewnością zależy na szczęściu swojego syna, ale zdaje się zapominać o tym, że matka wychowuje dziecko dla świata, nie dla siebie. To niestety jeden z większych błędów, które popełniamy jako matki. Mężczyzna wchodzący w związek małżeński musi sobie zdawać sprawę, że miejsce pierwszej kobiety w jego życiu zajmuje od tej chwili żona i ta świadomość jest podstawą prawidłowego funkcjonowania związku, gdyż nie matce ale żonie ślubuje wierność. W przeciwnym razie, rozdarty miedzy matką i żoną, nie będzie prawidłowo pełnił roli głowy rodziny, ponieważ nie będzie w stanie samostanowić o sobie i podejmować niezależnych wszystkim musimy zrozumieć, że problem z teściową nie leży na linii teściowa ? synowa, ale na linii mąż ? jego matka. Jako synowe, w sposób bezpośredni, możemy wpływać na zachowanie teściowej w bardzo ograniczonym stopniu. Wytaczanie dział przeciwko niej jest bezcelowe i może doprowadzić jedynie do pogłębienia konfliktu, nie tylko z teściową, ale również z mężem. 45 Odpowiedź przez chaber05 2013-02-03 19:40:17 chaber05 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-05-22 Posty: 1,676 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? Krysta słusznie zauważyła, że za granicą teściowa pracuje i to ją głównie zajmuje. Czytałam wypowiedź pewnej młodej Polki, żony Norwega. Była zniesmaczona, bo babcia na emeryturze i się na nich wypina, wnukiem nie zajmie. Tam nie ma takiego zwyczaju. Żenisz się, wychodzisz za mąż i radź sobie sam. Nie ma mieszkania u mamusi, nie ma pomocy mamusi. Jako ciekawostkę podam jedynie, że w Australii jest jeszcze gorzej. Tam niania kosztuje majątek. Narzekacie na polskie teściowe, a włoską to chcielibyście miec? To dopiero kosmos, mamusia z każdego kąta straszy. Te to potrafią synową ustawiac, spróbujcie męża od rodziny odciagac. Będzie wkurzony jak nie wiem co, a mamma jeszcze bardziej. 46 Odpowiedź przez betina2 2013-02-03 20:41:11 betina2 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: emeryt Zarejestrowany: 2012-11-04 Posty: 600 Wiek: odpowiedni Odp: Jak być teściową i nie zwariować?Bedac w Szwecji dosyc dlugi czas, mialam okazje poobserwowac stosunki rodzinne tam daje sie bardzo wiele (dobra szkola, rozwoj zainteresowan,sport itp.), ale tylko do jest to osobny nie wiem jak wielka chalupe by mieli rodzice, dziecko sie wyprowadza na stancje. A juz mieszkanie po slubie absolutnie samo w kwestii pomocy przy wnukach - to nie starzy rodzice tez wlasciwie nie licza na opieke dzieci - sa doskonale funkcjonujace sluzby socjalne, domy seniora nie inwestuja w dorosle juz dzieci, nie pozbywaja sie swojego dorobku na rzecz dzieci,wnukow, raczej przeznaczaja go na godna synowa-tesciowa praktycznie nie istnieje,brak punktow malo rodzinnie, ale za to bez latajacych tam sie podoba, 47 Odpowiedź przez Joga 2013-02-03 21:04:31 Ostatnio edytowany przez Joga (2013-02-03 21:05:46) Joga Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-04-03 Posty: 1,027 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? krostka napisał/a:Niestety, wielu matkom zażyła relacja z synem rekompensuje brak relacji z małżonkiem. Uniezależnienie się syna oznacza dla nich utratę jedynej osoby, w której ulokowały swoje uczucia. Dlatego odejście syna napawa je lękiem i stanowi ogromne wyzwanie. Zaborczość względem syna i toksyczna relacja z synową, są więc raczej oznaką ich samotności niż słowa to właśnie przyczyna większości konfliktów, spełniona kobieta jako żona, jeśli ma wspólne pasje i świat z mężem nie będzie próbowała żyć, życiem młodych. Zajmie się swoim życiem i będzie po prostu napisał/a:Bedac w Szwecji dosyc dlugi czas, mialam okazje poobserwowac stosunki rodzinne tam daje sie bardzo wiele (dobra szkola, rozwoj zainteresowan,sport itp.), ale tylko do jest to osobny nie wiem jak wielka chalupe by mieli rodzice, dziecko sie wyprowadza na stancje. A juz mieszkanie po slubie absolutnie samo w kwestii pomocy przy wnukach - to nie starzy rodzice tez wlasciwie nie licza na opieke dzieci - sa doskonale funkcjonujace sluzby socjalne, domy seniora nie inwestuja w dorosle juz dzieci, nie pozbywaja sie swojego dorobku na rzecz dzieci,wnukow, raczej przeznaczaja go na godna synowa-tesciowa praktycznie nie istnieje,brak punktow malo rodzinnie, ale za to bez latajacych tam sie podoba,Ja chcę do Szwecji!!!!!! Sama wolność jest tylko możliwością. Ja odpowiadam za to, do czego jej użyję. Używanie wolności jest zawsze ryzykowne, dlatego, że nie mamy daru widzenia przyszłości. Ale na tym też polega przyjemność życia, że trzeba coś wybrać. 48 Odpowiedź przez betina2 2013-02-03 21:31:32 betina2 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: emeryt Zarejestrowany: 2012-11-04 Posty: 600 Wiek: odpowiedni Odp: Jak być teściową i nie zwariować?Joga - promem, samolotem. Jezyk nie jest zbyt trudny..... Oczywiscie im jest latwiej - mieszkanie nie problem, zarobki nieporownywalne. Wydaje mi sie jednak, ze w duzej mierze podstawa jest nas gloryfikowanie rodziny, powoduje przymusy o ile nie zniewolenie. 49 Odpowiedź przez Joga 2013-02-03 21:37:58 Joga Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-04-03 Posty: 1,027 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? betina2 napisał/a:Wydaje mi sie jednak, ze w duzej mierze podstawa jest nas gloryfikowanie rodziny, powoduje przymusy o ile nie duch Matki-Polki, wiecznego szacunku dla starszych bo im się należy "z urzędu" i mądrości, której przybywa w raz z liczbą lat. Nie pomagają tłumaczenia, że matka tak samo jak o szczęście dzieci, powinna dbać o własne, szacunek powinien być obustronny a mądrość nie zależy od wieku, bo można żyć długo, dużo przeżyć i nie wyciągnąć żadnych wniosków i niczego się nie do Szwecji chyba tylko klimat mi nie odpowiada ale reszta na tyle kusząca, że kto wie .... Sama wolność jest tylko możliwością. Ja odpowiadam za to, do czego jej użyję. Używanie wolności jest zawsze ryzykowne, dlatego, że nie mamy daru widzenia przyszłości. Ale na tym też polega przyjemność życia, że trzeba coś wybrać. 50 Odpowiedź przez marena7 2013-02-03 22:22:10 marena7 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: tarepeuta uzależnień Zarejestrowany: 2010-12-20 Posty: 1,447 Wiek: 58 Odp: Jak być teściową i nie zwariować?Zgadza się betina. Gloryfikacja "świętej" rodziny, cierpiętnictwa, "niesienia krzyża" na swoich plecach, poświęcenia.... Jak się odstaje od tego wzorca to się zasługuje na nas w Polsce, ktoś kto czerpie radość ze swojego życia, jest podejrzany. Należy się poświęcić i już. 51 Odpowiedź przez nokiaaa 2013-02-03 22:28:47 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-02-03 22:37:27) nokiaaa Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-02-02 Posty: 1,945 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? Z tym szacunkiem do wieku...bardzo nie lubię jak pyskuje smarkata do starszej osoby. I nie chodzi mi tu o teściową, ale o dyskusje międzyludzkie. Pokolenie po-gimnazjalne jest straszne. Z drugiej strony starszy powinien szanować młodzież. Jeżeli taka teściowa manipuluje synową, to nie zdziwię się, że jej nerwy nie wytrzymają i emocje biorą górę, a wtedy dobre wychowanie się chowa. 'Netkobiety są kompasem w moim życiu'"mam czas dla każdego absurdu" 52 Odpowiedź przez Ewarg 2013-02-04 09:31:16 Ostatnio edytowany przez Ewarg (2013-02-04 09:56:46) Ewarg Cioteczka Dobra Rada Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-11-15 Posty: 359 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? A ja uważam, że młode kobiety żądają dla siebie szacunku jednocześnie okazując pogardę i lekceważenie teściowej. Jestem podwójną teściową i szczerze przyznam się, że kosztuje mnie to sporo wysiłku. Każde spotkanie z synowymi to silne napięcie bo nigdy nie wiem, czy nie urażę jakimś słowem. Bo właśnie jak w wątku "ach ta teściowa" szartlo nosi się ze swoją inteligencją i elokwencją nad prymitywną teściową tak ja mam wrażenie, że jedna moja synowa i jej mama są takie same. Od jej matki, kiedy mój syn był jeszcze na studiach i nie byli nawet zaręczeni usłyszałam, ze one znają go lepiej niż ja. Wielokrotnie opowiadała jak to jej teściowa bez zapowiedzenia śmiała zjawić się u nie w domu i jak ją wyrzuciła. Do swoich rodziców jeszcze teraz jeździ na drugi koniec Polski co drugi tydzień a teścowej nie widziała od kilku lat mimo iż mieszkają w jednym mieście. Na pogrzeb teścia poszła "bo tak wypadało". Jak moja synowa mając taki wzorzec może być przychylna swojej teściowej? Młodzi mieszkają teraz u niej i nie mam szans odwiedzić ich, chyba, że spotkamy się w lokalu. Za dwa lata wprowadzą się do własnego i kiedy zaoferowałam naszą pomoc w wykańczniu i przy przeprowadzce moja synowa zrobiła wielkie oczy i nie odezwała się słowem. Nigdy nie rozmawiam z moimi synowymi o moich synach. Nie wtrącam się w to co i jak gotują, czy jak prowadzą dom. Jadę do nich to pomagam kiedy mnie o to poproszą. Nie przestawiam mebli, nie zaglądam w szafy i nie oceniam ich. Rozmawiamy o ciuchach, ich planach zawodowych. Nie gorszę się i nie oburzam kiedy myśla inaczej niż ja. Okazuję radość na wszystko co kupili i nawet nie zastanawiam się czy jest im to potrzebne. I to wciąż było za mało i źleZ młodszą było dość silne starcie i kosztowało nas wszystkich sporo nerw. Były łzy i długa rozmowa pomiędzy nami. Zadałam jej kilka pytań na które miała odpowiedziec sobie - jak byś się czuła gdyby twój mąż gardziłby i obgadywał twoją matkę? - jabyś się czuła gdyby żona twojego brata w łyżce wody topiła twoją mamę? - jabyś się czuła gdyby twój mąż wyrzucił za drzwi twoją matkę?Na koniec powiedziałam - Jestem matką twojego męża i jestem jaka jestem. Ja ciebie wychowywać nie będę bo jesteś dorosła. Nie mam ochoty cię zmieniać bo nie ja z tobą żyję i bardzo proszę aby dziłało to odwrotnie. skoro ja nie wtrącam się w wasze życie, nie kieruję wami i okazuję radość z waszej wizyty to proszę aby działało to w drugą strone. Proszę nie zastanawiać się dlaczego zrobiła to czy tamto, albo po co coś kupiłam itp. A już tym bardziej proszę nie próbować mnie wychowywać. Jeśli będziesz mnie izolować nie dasz szans na poznanie siebie, na uczestnictwo w waszym życiu to nie oczekuj że będę walczyc o twoje względy. Skoro w waszym życiu jest miejsce na twoja matkę to tak samo prosze o miejśce dla siebie bo niczym się od twojej mamy nie różnie. I nawet nie będę porównywać która z nas lepiej wychowała matką twojego mężą. Nie oczekuję miłości ale szacunku takiego samego jakiego oczekujesz aby mój syn okazywał twojej ... chyba, mam nadzieję, że młoda zrozumiała co nieco. matka, teściowa, babcia, macocha, eks i obecna nie obiecywał że będzie łatwo. 53 Odpowiedź przez marena7 2013-02-04 09:37:41 marena7 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: tarepeuta uzależnień Zarejestrowany: 2010-12-20 Posty: 1,447 Wiek: 58 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? Pytanie do młodych matek synów...Jak się zachowacie, gdy w przyszłosci wasz dorosły syn przyprowadzi do waszego domu dziewczynę i powie, że teraz będą razem mieszkać U NIEGO, to znaczy w jego dziecinnym pokoju?To dzisiaj dość powszechne. Widzę to w otoczeniu, a i na forum pełno takich historii. 54 Odpowiedź przez Bardolka 2013-02-04 09:44:46 Ostatnio edytowany przez Bardolka (2013-02-04 10:29:45) Bardolka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-11-23 Posty: 1,394 Wiek: 29 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? ewarg, nie generalizujmy, wiesz, ze ta dyskusja ma dwa fronty, sa tez takie synowe, o jakich piszesz. ale sa tez tesciowe zakochane w synusiach, z automatu skreslajace synowe, bo namieszaly w ich pieknym zyciu z synkiem na piedestale...kazdy kij ma dwa konce, nie tylko synowe sa niedobre, tesciowe nie sa z automatu zawsze madrzejsze, bardziej doswiadczone, nalezy sie im fura szacunku bo sa starsze i wydaly na swiat mlodego infanta w postaci męża. czasami sa bardziej przebiegle, zajadle i zle nastawione z samego zalozenia (moze mowie o sobie w jakies czesci, ale tesciowa krostki moim zdaniem to byla wlasnie taka osoba)...Ewarg - skoro nie możesz widywać się z synem, bo zabrania synowa (w twoim domniemaniu), to zastanów się, co na to twój syn. Widocznie mu tak dobrze. Skoro on jest taki dobry a synowa tak niedobra, to chyba stać go na to, żeby wyegzekwować na żonie spotkania z wami.(a piszę tak dlatego, że oczywiście czarną owcą jest synowa, synek niewinny. A najczęściej problemy wynikają z nieokreślonej postawy syna-męża. Ja - czy chciałam czy nie chciałam - musiałam przywyknąć do tego, że mój mąż nie zostawi swojej matki samej, bo nie byłoby jej stać na samodzielne utrzymanie siebie oraz domu. Teściowa co prawda uważa, że naszym obowiązkiem jest nianczenie jej w wieku 53 lat i bynajmniej nie jest nam wdzięczna za jakieś przejawy naszej troski o nią, wręcz uważa, że to za mało, bo np w niedzielę jedziemy na narty a ona biedna zostaje sama w domu, albo nie poodkurzałam jej w sobotę w pokoju jak odkurzałam u siebie, ale to inna, długa historia). Gdy Ty i Ja, cały świat jest dla nas ... 55 Odpowiedź przez Ewarg 2013-02-04 10:58:26 Ewarg Cioteczka Dobra Rada Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-11-15 Posty: 359 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? Bardolka - gdzie napisałam, że nie mogę widywac się z synem bo zabrania tego synowa? Napisałam, że nie mam teraz szans odwiedzić młodych bo mieszkają u rodziców młodej (chodziło mi o brak warunków mieszkaniowych).Syna widuję, synową rówież - czasami przyjadą oboje, czasami sam syn. Często rozmawiamy przez telefon. Bardolka - przeczytaj dokładnie moją wypowiedź. - nie krytykuję synowej - opisałam jaki wzorzec dostała od swojej matki i o naszej rozmowie kiedy czułam, że nasze relacje zmierzają w złym kierunku. I owszem, ciągle pracuję nad naszymi spotkaniami bo nie znam jej zbyt dobrze a wiem, że tak jak każda młoda kobieta jest zapatrzona we własną matkę i takie powinny być i teściowe. A one takie nie są. MATKI NIE SĄ TAKIE SAME tak jak i ludzie nie sa tacy sami. Można mieć podobne podejście, poglądy ale rózne charaktery. matka, teściowa, babcia, macocha, eks i obecna nie obiecywał że będzie łatwo. 56 Odpowiedź przez betina2 2013-02-04 14:49:54 betina2 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: emeryt Zarejestrowany: 2012-11-04 Posty: 600 Wiek: odpowiedni Odp: Jak być teściową i nie zwariować? marena7 napisał/a:Pytanie do młodych matek synów...Jak się zachowacie, gdy w przyszłosci wasz dorosły syn przyprowadzi do waszego domu dziewczynę i powie, że teraz będą razem mieszkać U NIEGO, to znaczy w jego dziecinnym pokoju?To dzisiaj dość powszechne. Widzę to w otoczeniu, a i na forum pełno takich jestem co prawda mloda matka, wrecz przeciwnie, ale temat mi synowa pomieszkiwala u mego syna "w pokoiku dziecinnym" najpierw sporadycznie, z czasem stalo sie to powiem , ze bylam mnie, te wchodzenie i wychodzenie "cichcem". Nie bardzo wiedzialam jak sie zachowac - nie chcialam "burzyc zwiazku", a z drugiej strony stalo sie to meczace jak czasami wpadalysmy na to chyba z rok czasu - zaczelam z lekka czuc sie jak intruz we wlasnym koncu wzielam syna "za twarz" i poprosilam, zeby cos z tym tym wszystkim najbardziej mnie wkurzalo, ze stalo to sie tak mimochodem,takie "ciche, przejecie".Sprawa niejako rozwiazala sie sama - zwolnilo sie mieszkanie po babci i sie wiem jednak co by sie zadzialo, gdyby tego mieszkania nie bylo. Oni byli w tym czasie bez forsy, swiezo po studiach, tak ze stancja nie wchodzila w mnie teraz, jak synowa broni swego terytorium jak lwica (jest bardzo domowa), a wczesniej tak swobodnie dysponowala ale to Bogu dzieki poza nigdy nie mialam zamiaru mieszac jej w garnkach - moje wlasne wystarczajaco mnie nudza. 57 Odpowiedź przez Anik38 2013-02-04 14:57:44 Anik38 Redaktor Działu Miłość Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-08-08 Posty: 906 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? marena7 napisał/a:Jest jeszcze jedna rzecz, której nauczyłam się od teściowej, matki dwóch można być "zapleczem" dla syna. Młode i nieco starsze małżeństwa czasami się kłócą, trzaskają drzwiami i "wracają" do rodziców. A mamusie wtedy wycierają synkom nosy i przykrywają ich kołderką w misiaczki. Jednym słowem, NIE WOLNO synka przetrzymywać w swoim domu, nocować go w jego dziecinnym pokoju, gdy pokłóci sie ze swoją matki nie może być azylem dla mężczyzny. On z tego domu wyszedł, gdy się ożenił. Może matka poczęstować go obiadem i nawet wysłuchać (bez komentarza), ale ma wrócić do SWOJEGO domu. A jak nie, to może przeczekać swoje fochy na dworcu, albo u kumpla, nigdy u matki. To jest jakieś symboliczne, te zamknięte drzwi domu matki. Bez tego zamknięcia mężczyzna nie dorasta. Otwartch mamusinych drzwi nie wybaczy też żadna bardziej to czuję niż rozumiem, ale przyjęłam tę zasadę w zamknięte drzwi dotyczą też córek. Do głowy by mi nie przyszło wracać do mamy, pomimo, ze mam z nią dobry (a raczej poprawny) kontakt. O dziwo, jak mój mąż przegiął jeden raz dobrze, to zgarnęłam dzieci i poszłam do.... teściowej, pomimo, że jest mamusią synusia, i tak do końca to się z nią nie po kilku dniach bo widziałam, że uważa, że jak mąż kiwnął palcem to ja mam do niego lecieć, bo przemieszkać w mieszkaniu znajomych, niż iść do mojej mamy, gdzie miejsca jest dużo."Dobra teściowa powinna (góra po miesiacu od ślubu syna) udać się na wysoką górę, położyć się na szczycie i umrzeć dla dobra młodych."Czyli dobra teściowa to martwa teściowa 58 Odpowiedź przez Joga 2013-02-04 15:06:41 Ostatnio edytowany przez Joga (2013-02-04 15:10:52) Joga Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-04-03 Posty: 1,027 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? marena7 napisał/a:Pytanie do młodych matek synów...Jak się zachowacie, gdy w przyszłosci wasz dorosły syn przyprowadzi do waszego domu dziewczynę i powie, że teraz będą razem mieszkać U NIEGO, to znaczy w jego dziecinnym pokoju?To dzisiaj dość powszechne. Widzę to w otoczeniu, a i na forum pełno takich ja jestem na początku drogi, moje dzieci są małe i sama mieszkałam, bez ślubu z moim mężem ale:- byliśmy niezależni finansowo- wynajmowaliśmy mieszkaniei to jest to czego będę wymagała od własnych dzieci, jeśli się usamodzielnią mogą mieszkać razem z dziewczyną/chłopakiem bez ślubu, inna wersja nie wchodzi w grę ABSOLUTNIE nawet jeśli to będzie miłość jego/jej życia Sami wyznajemy zasadę - i tego będziemy starali się nauczyć nasze dzieci - najpierw samodzielność: praca, mieszkanie, pieniądze, później związki i dzieci - najlepiej planowane i chciane a nie "z przypadku" bo to wg mnie znaczy odpowiedzialnośćbetina2 napisał/a:Nie powiem , ze bylam mnie, te wchodzenie i wychodzenie "cichcem". Nie bardzo wiedzialam jak sie zachowac - nie chcialam "burzyc zwiazku", a z drugiej strony stalo sie to meczace jak czasami wpadalysmy na to chyba z rok czasu - zaczelam z lekka czuc sie jak intruz we wlasnym co napisałam wyżej to żeby uniknąć tego co betina2 miałaś przez rok, dla mnie niewyobrażalne i w tym temacie mam "zero tolerancji". Sama wolność jest tylko możliwością. Ja odpowiadam za to, do czego jej użyję. Używanie wolności jest zawsze ryzykowne, dlatego, że nie mamy daru widzenia przyszłości. Ale na tym też polega przyjemność życia, że trzeba coś wybrać. 59 Odpowiedź przez Anik38 2013-02-04 15:54:09 Anik38 Redaktor Działu Miłość Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-08-08 Posty: 906 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? marena7 napisał/a:Pytanie do młodych matek synów...Jak się zachowacie, gdy w przyszłosci wasz dorosły syn przyprowadzi do waszego domu dziewczynę i powie, że teraz będą razem mieszkać U NIEGO, to znaczy w jego dziecinnym pokoju?To dzisiaj dość powszechne. Widzę to w otoczeniu, a i na forum pełno takich mój jeszcze mały, ale postaram się tak wychować, żeby wiedział, że jak chce mieszkać z dziewczyną to na swoim, więc mam nadzieję, że takiej sytuacji nie będzie. 60 Odpowiedź przez Szarlot 2013-02-04 17:19:22 Szarlot Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-01-30 Posty: 188 Wiek: dojrzały;) Odp: Jak być teściową i nie zwariować? Ewarg napisał/a:Bo właśnie jak w wątku "ach ta teściowa" szartlo nosi się ze swoją inteligencją i elokwencją nad prymitywną teściową tak ja mam wrażenie, że jedna moja synowa i jej mama są takie strasznie Cię poruszył mój post, skoro "opisujesz" mnie nawet w innych wątkach. Na szczęście nie każdy to, co napisałam rozumie tak jak Ty. Ale okej, mnie możesz sobie oceniać, w końcu to forum, ale widzę, że chyba nawet znasz moją Mamę i wiesz jak się zachowuje w stosunku do Teściowej, skoro piszesz, że Twoja synowa i jej mama są takie same. Zdaje się, że nadinterpretacja to Twoja specjalność. Będąc normalną kobietą po 40 – tce, rozwiedzioną postanowiłam poszukać sobie faceta, zalogowałam się wiec na portalu randkowym. Po kilku dniach na moim koncie był ogrom nieprzeczytanych wiadomości. Po wstępnej selekcji odpadli żonaci, zamieszkali dalej niż 10 km od mojego miasta, robiący takie błędy ortograficzne , że włos na głowie stawał dęba. Jeden z panów, rozwiedziony, szukający miłości, 4 lata starszy podał mi numer telefonu, więc postanowiłam iść za ciosem i zadzwoniłam do niego. Rozmowa toczyła się gładko, miał miły, ujmujący głos, więc umówiliśmy się w weekend na randkę. Tydzień zleciał szybko, dużo rozmawialiśmy przez telefon, pisaliśmy SMS-y, w końcu nadeszła sobota, dzień umówionej randki. Ubrałam się elegancko, bez dekoltów i tym podobnych, wybrałam dyskretne perfumy, wdziałam wysoki obcas i w drogę. Serce mi waliło, bo nie miałam doświadczenia. Pan z wielkim bukietem kwiatów, z pięknym uśmiechem przywitał mnie szczerze, w rękę cmoknął. Fajny facet – pomyślałam, usiedliśmy w kawiarence i zaczęliśmy rozmawiać. Pani podała kartę, miałam ochotę na kawę, więc na tej stronie karty się skupiłam, jednocześnie rozmawiając z nowym adoratorem. Od jak dawna jesteś rozwiedziony – zapytałam, jeszcze nie jestem – padła odpowiedź, ale jesteś tak wyjątkową kobietą, że rozwiodę się w 5 minut. Oczy wyszły mi z orbit, na parę minut straciłam oddech i wydukałam do kelnerki – a to butelkę wina poproszę. Adorator się rozwijał, opowiadając, jak to cudownie będzie nam razem, jakie to wyjątkowe chwile przeżyjemy, a ja piłam i piłam. Myślałam, że szok wynikający z jego kłamstwa, po kilku lampkach wina minie, a tu nic. Wytrzymałam może z godzinę, a potem zwiewałam tak szybko, że nogi mi prawie wyskakiwały z nowych szpilek (i tak było nieźle po takiej ilości alkoholu). Do domu wróciłam z ogromnym niesmakiem i postanowiłam zrobić przerwę w randkach, zająć się ukochanym sportem, psem, córką czymkolwiek byle jak najdalej od facetów. W takim to oto postanowieniu tkwiłam dobre dwa tygodnie, a potem mnie podkusiło, żeby zajrzeć na portal. Tam skrzynka odbiorcza pękała od wiadomości, od żonatych, wolnych, łysych i tych z brodą. Lektura zajęła mi dobrą godzinę, po czym wybór padł na Wiesia, podobał mi się jego styl pisania, profil, więc postanowiłam zaryzykować. Randka jak zawsze miała się odbyć w weekend, do tego czasu pozostawały nam rozmowy i SMS-y. Miał miły głos, poukładane w głowie, bardzo inteligentny, to jest to – pomyślałam, nie mogąc doczekać się soboty. Jak sarenka poleciałam w sobotni wieczór na randkę, już z daleka widziałam fajnego faceta z olbrzymim bukietem kwiatów, serce biło coraz szybciej… Podeszłam do Wiesia, ten w eleganckim garniturze, czyściutki i pachnący podał mi ten wielki bukiet i zaprosił do kawiarni. Byłam oczarowana, jej wreszcie spotkałam księcia z bajki, już teraz będziemy zawsze razem. Wszystko było piękne, czarujące do momentu aż zauważyłam, że mój ukochany ma… duże braki w uzębieniu. On gadał, a ja się zastanawiałam, jak go zapytać gdzie ma zęby, w końcu zebrałam się w sobie i pytam – dlaczego masz takie braki w uzębieniu. Mój luby wcale niezrażony gromko krzyknął – ty się nie martw mam w domu. Teraz to mnie szczęka opadła, z grzeczności wysiedziałam jeszcze trochę, potem wymawiając się chorą babcią (obydwie już nie żyją) uciekłam z kawiarni. Spocona jak mysz wróciłam na rodzinne włości i obiecałam sobie, że nigdy więcej, zostanę starą rozwódką z psem na głowie, trudno, życie toczy się dalej. Po tych dwóch adoratorach zrobiłam parę tygodni przerwy i może przestałabym już chodzić na randki, gdyby nie spotkanie z koleżanką. Zapytała mnie, dlaczego jestem sama? Opowiedziałam jej o dwóch randkach, myśląc, że zrozumie i współczucie pojawi się na jej twarzy, ale gdy na nią spojrzałam, zobaczyłam…przerażenie! Oj kochana – zagdakała koleżanka, ty wiesz, że wszystkie samotne kobiety to dziwaczeją na starość i żyją w okropnej biedzie, zawsze co dwie emerytury to nie jedna! Zbladłam. Zobaczyłam siebie starą, chorą, pomarszczoną i umierającą z głodu. Matko Święta! To ja muszę teraz łapać byle portki, co się trafią, bo inaczej śmierć głodowa, Alzheimer, parkinson. Przerażona tą wizją pobiegłam do komputera i umówiłam się z jakimś Frankiem. Trochę za niski, trochę za stary, oj nieważne, dodatkowa emerytura będzie, śmierć głodowa mnie nie będzie czekać. Poleciałam na randkę prawie na skrzydłach, a Franek miał z 65 lat, złotego zęba, pachniał niezbyt ładnie, więc nawet złoty ząb mnie nie przekonał. Uciekłam lotem błyskawicy w butach z 17 cm obcasem, z rozwianym włosem i obłędem w oczach. Po powrocie do domu doszłam do pewnych wniosków, kochane kobietki, jeżeli chcecie poznawać facetów na portalach randkowych, to uważajcie. Tam roi się od różnego rodzaju oszustów. Uważam, że na randki z panami poznanymi przez portale randkowe mogą chodzić tylko silne kobiety, umiejące być same i znające swoją wartość. Różnorodność kobiet na portalu sprawia, że panowie przeskakują z jednej kobiety na drugą, a czasami trzymają się kilku kobiet jednocześnie. Pamiętać też trzeba o całej masie facetów mających żony bądź będących w związkach. Nie chcą tracić rodzinnego ciepełka, ale w ramionach kochanki chętnie by zapomnieli, że żona do łóżka kładzie się w wałkach i koszuli flanelowej jak ze starej babci zdjętej. Ku przestrodze dla innych kobiet, jeśli randkujesz z nieznajomymi, uważaj na oszustów, kłamczuchów, najpierw naucz się być sama z dużym poczuciem własnej wartości, a dopiero potem się umawiaj ! Tymczasem ja…znowu idę na randkę z Ronaldo (co za ksywa), zapowiada się niesamowicie, starszy o 5 lat, rozwiedziony, bardzo, bardzo przystojny. Piszemy i rozmawiamy tak długo, że świat przestaje istnieć, jego głos jest niesamowity. W razie, gdyby randka nie wyszła i zacznie mi grozić śmierć głodowa na starość z powodu tylko mojej emerytury, zakupiłam milion książek o finansach, czytam też blogi o tej tematyce, a nawet założyłam konto oszczędnościowe, muszę być na samotną starość przygotowana. O tym, jak wypadła moja randka opowiem w następnym odcinku… Wybrane specjalnie dla Ciebie: Pomysł na fit śniadanie, bo zdrowe śniadanie to podstawa! Tymianek, zdrowy, ale niebezpieczny – SPRAWDŹ dlaczego! Pochrzyn jako zdrowy dodatek do dań 3 przepisy na rosół. Przepyszny i zdrowy rosół idealny na zimne dni! 5 zdrowych, pożywnych i szybkich przepisów na śniadanie z bananem.

jak być kochanką i nie zwariować